Nowym piłkarzem Wisły Kraków został Kamil Wojtkowski. Dotychczas występował w młodzieżowej drużynie RB Lipsk.
„Mój transfer na Zachód nie był spowodowany chęcią zawojowania Bundesligi w pół roku i zostania kluczowym zawodnikiem RB Lipsk. Chodziło o to, by jak najwięcej stamtąd wydobyć i stać się jak najlepszym piłkarzem” - mówi Kamil Wojtkowski o przeprowadzce z Polski przed dwoma laty. „To właśnie umożliwiła mi szkółka w Niemczech. Rzeczywiście niewiele zabrakło do debiutu w Bundeslidze, dwukrotnie usiadłem na ławce rezerwowych, więc może faktycznie delikatnie posmakowałem tej topowej ligi. Jedną z przyczyn mojego powrotu do ojczyzny było zlikwidowanie drużyny U-23. Przez ostatnie pół roku trenowałem w pierwszym zespole, ale piątkowe treningi i mecze rozgrywałem w kategorii U-19. Teraz jeżeli nie przebiłbym się do pierwszego składu wicemistrza Niemiec, to nie miałbym miejsca do ogrywania się i wprowadzania w rytm meczowy. Nie zastanawiałem się nad wypożyczeniem do niższych lig w Niemczech. Uznałem, że to nie jest mój docelowy kierunek”.
Jak były gracz Pogoni wspomina początki w RB Lipsk? „Pierwsze tygodnie za naszą zachodnią granicą były dla mnie trudnym przeżyciem. Niełatwo było się dostosować do tempa gry i rytmu tamtejszego treningu. Trochę zajęła mi sama aklimatyzacja. Ale bez tego nie miałbym nawet szans na występy w roczniku U-19. To jeden z kluczowych elementów przygotowania piłkarza w Niemczech do gry na pełnych obrotach przez pełne dziewięćdziesiąt minut”.
Krzysztof Pulak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA