Niedzielne derby Krakowa były jednymi z najbezpieczniejszych i najlepiej zorganizowanych w ostatnich latach. Niestety, nie obyło się bez incydentów - infoormuje ekstraklasa.org, oficjalna strona Ekstraklasy S.A.
Z sektora gospodarzy rzucono na murawę ok. 15 rac, przez co doszło do krótkotrwałego przerwania meczu. Na trybunach pojawiła się również symbolika odwołująca się do treści rasistowskich. W środę Komisja Ligi zdecyduje o karach dyscyplinarnych. Władze Ekstraklasy wystąpiły z wnioskiem do Wojewody Małopolskiego, żeby do tego czasu wstrzymał się z decyzją dotyczącą ewentualnego zamknięcia stadionu.
– Dzisiejszy mecz Wisły Kraków z Cracovią był świetnym widowiskiem sportowym, które przebiegało w bardzo dobrej atmosferze przy wypełnionych po brzegi trybunach stadionu. Były to niewątpliwie jedne z najbezpieczniejszych derbów Krakowa. Policja i organizatorzy stanęli na wysokości zadania – ocenił po meczu Marcin Animucki, wiceprezes Ekstraklasy S.A.
Niestety w drugiej połowie meczu doszło do prowokacyjnego incydentu z udziałem kilkunastu kibiców Wisły. Wrzucili oni na boisko race, co doprowadziło do przerwania widowiska. – Prawdziwi kibice nigdy nie zrobiliby niczego, co spowodowałoby przerwanie meczu. Liczę na szybką i dotkliwą reakcję Wisły wobec osób naruszających prawo – stwierdził po dzisiejszych derbach Krakowa Marcin Animucki. – Dla nas wrzucenie rac na boisko to zawsze poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa, a na to nigdy nie będzie zgody Ekstraklasy. Jedyny jasny punkt w całej tej sytuacji to fakt, że te ekscesy spotkały się ze zdecydowaną dezaprobatą większości z blisko 29 tys. kibiców obecnych na stadionie.
Animucki zapowiedział, że incydent będzie drobiazgowo przeanalizowany przez Komisję Ligi już w najbliższą środę. Nie wykluczył zastosowania drastycznych kar, takich jak zamknięcie tzw. trybuny ultras czy zakazów wyjazdowych dla kibiców Wisły. W związku z tym władze Ekstraklasy S.A. zwróciły się do Wojewody Małopolskiego, aby wstrzymał się z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji wynikających z dzisiejszej sytuacji, aż do decyzji o karach dyscyplinarnych Komisji Ligi. Podobna sytuacja miała miejsce po ostatnim meczu Legii Warszawa z Koroną Kielce. Wtedy to Komisja Ligi ukarała Klub z Warszawy zamknięciem tzw. „Żylety”. Takie stanowcze działania spotkały się wówczas ze zrozumieniem Wojewody Mazowieckiego, który ocenił je jako wystarczające.
– Nikomu tak jak nam, nie zależy na bezpieczeństwie na stadionach Ekstraklasy, dlatego każde naruszenie norm bezpieczeństwa spotka się z naszym stanowczym działaniem. Liczymy na to, że podobnie jak w Warszawie Wojewoda Małopolski uzna naszą reakcję za wystarczającą – powiedział po meczu Marcin Animucki.
Podczas meczu na trybunach pojawiła się również symbolika odwołująca się do treści rasistowskich. – Nie możemy dopuścić, by rasistowska retoryka była obecna na naszych stadionach – twardo stwierdza Animucki. – Wystarczającym skandalem jest fakt, że takie hasła szpecą krakowskie ulice. Nie wolno dopuścić, by zadomowiły się także na stadionie. To również będzie przedmiotem drobiazgowej oceny Komisji Ligi – zapowiedział.
Nie był to niestety jedyny w ten weekend incydent z pirotechniką na stadionach Ekstraklasy – podczas niedzielnego meczu Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów w sektorze gości odpalono kilkadziesiąt rac, z których kilka zostało rzuconych na murawę, powodując krótkotrwałe przerwanie meczu przez sędziego. – Komisja Ligi na pewno wnikliwie pochyli się i nad tym wydarzeniem, również spodziewam się w związku z tym surowych kar. Nie ma i nie będzie tolerancji dla jakichkolwiek działań, które doprowadzają do przerwania meczu – podkreśla Animucki.
ekstraklasa.org