W pierwszym niedzielnym meczu T-Mobile Ekstraklasy Śląsk pewnie wygrał z Koroną. Trzeba dodać, że do sukcesu wrocławian przyczynili się goście, bowiem to po ich błędach podopieczni Oresta Lenczyka zdobywali bramki.
Śląsk Wrocław - Korona Kielce 2-0 (2-0)
1-0 Cetnarski 28
2-0 Cetnarski 42 (karny)
Sędziował Paweł Gil z Lublina. Żółte kartki: Voskamp, Elsner - Golański, Malarczyk. Czerwone kartki: Małkowski (24, faul ratunkowy), Lisowski (41, zagranie piłki ręka w polu karnym). Widzów 10 000.
ŚLĄSK: Kelemen - Socha, Jodłowiec, Kowalczyk, Spahić - Sobota, Elsner (86 Menzel), Kaźmierczak, Cetnarski, Patejuk (79 Garyga) - Voskamp (66 Ćwieląg).
KORONA: Małkowski - Golański, Stano, Kijanskas, Lisowski - Jamróz (26 Szlakotin), Jovanović (76 Sierpina), Vuković, Lenartowski (46 Malarczyk), Sobolewski - Żewłakow.
W 26 minucie Stano za słabo podał piłkę głową do Małkowskiego, który próbował ratować sytuację wybiegiem. Na jego nieszczęście trącił szarżującego Sobotę i musiał opuścić murawę. Zastąpił go debiutant Szlakotin, który wprawdzie obronił rzut karny egzekwowany przez Cetnarskiego, ale futbolówki z dobitki nie zdołał sparować. Po chwili Korona zdobyła bramkę (Stano), jednak arbiter jej nie uznał. Jak pokazały powtórki - pomylił się.
Losy potyczki rozstrzygnęły się w 41 minucie - zmierzającą do siatki futbolówkę odbił Lisowski i także on udał się do szatni. "Jedenastkę" tym razem pewnie wykorzystał Cetnarski trafiając przy słupku. Grająca w dziewiatkę Korona musiała spasować...
gst