Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Sportowe Podkarpacie
RYSZARD NIEMIEC na jubileusz Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Krośnie2017-06-15 11:39:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (401)

Temat „Myszką” (Matyasem) trącący


Ten utwór poświęcam piłkarzom, działaczom, sędziom, sponsorom (wśród których prym wiodą burmistrzowie i wójtowie), z terenu Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Pojutrze obchodzą zacny jubileusz, na którym chciałem powiedzieć parę słów w imieniu MłpZPN, a także w imieniu tych wszystkich akolitów futbolu, którym było dane złapać piłkarskiego bakcyla w tamtych stronach. Niestety, obowiązki służbowe i moralne każą mi w sobotę stanąć wśród sympatyków krakowskiej Garbarni, która rozegra decydujący mecz, otwierający drogę do grona II-ligowców. Nazajutrz - pierwszy mecz grupy krakowsko-tyskiej EURO 2017 na stadionie Cracovii, gdzie poniekąd wypada mi się czuć w roli współgospodarza…


Więc to, co miałbym powiedzieć w Krośnie, urasta w tym miejscu do kategorii pisanego felietonu, dedykowanego uczestnikom jubileuszu. Będzie podparty sentymentem, odwołującym się do czasów powojennych, a więc trącących prawie prehistorią. Wtedy epicentrum świata pacholęcej wyobraźni był Sanok, do którego w porze porannej pasionki sunął warszawski pociąg w drodze do Zagórza. W Sanoku - o czym rozprawiali starsi koledzy z mojej Bażanówki - grała w piłkę Sanoczanka, a w niej gracze o ponadpowiatowej sławie - Patała i Wolwowicz. Każdy pajac z Dołów Jasielsko-Sanockich słyszał o nich i sposobił się do pójścia w ich ślady. Mój gwiazdozbiór piłkarski zaczynał się właśnie od wspomnianych, a potem wraz z ojcowską marszrutą zawodową, powiększał się systematycznie.


Wśród pierwszoklasistów podstawówki w Iwoniczu, dużo słyszało się o piłkarzu Krausie - podporze i grającym trenerze krośnieńskiej Nafty… Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, ze to pierwszoligowy napastnik Pogoni Lwów, który w Krośnie chciał doczekać najbliższej wiosny, kiedy to wróci na swoją Lewandówkę! Kolejna zmiana miejsca zamieszkania przyniosła nową postać, która zawładnęła moją wyobraźnią sportową. W Brzozowie asem nad asami był napastnik Gruszka. Towarzyszyłem mu, cały w skowronkach, kiedy na piechotę wyruszał z Humnisk, a może aż z Grabownicy, na mecz B klasy w barwach brzozowskiego Sokoła… No, a potem już przyszła prawie dorosłość 10-latka, świadomie kibicującego krośnieńskiej Legii, kiedy ta przyjeżdżała na II-ligowe mecze do Polonii i Czuwaju Przemyśl. Wśród chłopaków z Rokitniańskiej i Czarneckiego - ja świeżo upieczony przemyślanin, uchodziłem za raroga, który zamiast z punktu opowiedzieć się z poloniarzami lub czuwajczykami, pozostał na jakiś czas wierny drużynie Samisza, Pełepyszyna, Gbyla, Gębarowskiego. Nie była to miłość i sympatia całkiem idealistyczna. Kiedy Legia przyjeżdżała do Przemyśla, korzystałem z okazji i na prośbę mego taty, drużyna w drodze powrotnej zabierała mnie na platformę ciężarówki. W ten sposób miałem darmową podróż w rodzinne strony, do Iwonicza Zdroju. Sympatię do Legii przeniosłem automatycznie na Karpaty, te z czasów Kilara, braci Matelowskich, Sołtysika, Jochyma.


Mój związek z sanocko-krośnieńską piłką sformalizowałem podpisaniem pierwszej w życiu deklaracji zawodniczej już w roku 1954. Będąc na wakacyjnej wilegiaturze u ciotek w Bażanówce, namówiony przez kuzyna, stałem się zawodnikiem LZS Orzeł, którego  niebiesko-czerwonych barw broniłem przez kolejne wakacje. Zapewne za waleczność w zażartych bojach ze Strachociną, Długiem, w męstwie wykazanym w pogromie doznanym w Zarszynie, porażce w Nowotańcu, remisach z Mrzygłodem i Jaćmierzem, zostałem wynagrodzony jubileuszowym medalem OZPN w Krośnie, wręczonym przez śp. prezesa Józefa Kaczora, z którym w latach 90-tych współpracowałem owocnie w ramach makroregionu płd.-wschodniego PZPN.


Powyższe okruchy wspomnień chciałbym spointować postulatem pod adresem uczestników jubileuszowego spotkania. Jego kwintesencją jest postać naszego rodaka - urodzonego w Brzozowie legendarnego piłkarza Pogonii Lwów, trenera wielu ligowych klubów (Wisła, Cracovia, Warta, Górnik Zabrze, Polonia Bytom i… Maraton Tarnowiec), w latach 1966-67 głównego selekcjonera narodowej reprezentacji. Byłoby z korzyścią dla fundamentu moralno-promocyjnego podkarpackiej, krośnieńsko-brzozowskiej piłki nie pozwolić, by pamięć o tej postaci umarła. Podsuwam pomysł „ochrzczenia” wojewódzkiego ośrodka szkolenia młodzieży piłkarskiej nazywając go Jego imieniem…


Ryszard Niemiec


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty