- Fajnie, że jest słońce, ale do treningu dla mnie lepsza jest pogoda, jaką mieliśmy w Austrii, gdzie padało - powiedział po treningu Rafał Murawski, który po kontuzji mięśnia łydki trenował w sobotnie przedpołudnie z pełnym obciążeniem.
Kamil Glik: Nie damy rywalom się rozkręcić
Uśmiech wreszcie i na pana twarzy, bo trenował pan z całą drużyną.
- Cieszę się, że w końcu mogłem trenować na pełnych obrotach, bo męczyła mnie ta sytuacja. Bardzo rzadko mam jakieś urazy i nie czułem się dobrze, gdy nie mogłem uczestniczyć w zajęciach. Po treningu jeszcze profilaktycznie przyłożyłem lód do mięśnia łydki, ale już jest w porządku.
Przed wami mecz z Hiszpanią. Którego z piłkarzy tej reprezentacji ceni pan najbardziej?
- Nie będę mówił nazwiskami, bo ich cała drużyna gra na bardzo wysokim poziomie. Dla nas to bardzo dobra sprawa zagrać mecz z takim rywalem, bo mamy młodą drużynę, która musi grać przeciw takim piłkarzom, bo wtedy naprawdę można się wiele nauczyć. W kolejnych meczach, będziemy czuli się lepiej i pewniej.
Proszę powiedzieć szczerze, czy nie czuje się tremy wchodząc na mecz przeciwko zawodnikom, grających w najlepszych klubach świata?
- Ja mogę powiedzieć tylko za siebie. Ja podchodzę do każdego meczu tak samo, bo wiem, że nie ma już słabych drużyn i z każdym gra się ciężko, dlatego do każdego meczu trzeba podejść maksymalnie skoncentrowanym. Hiszpanie mają głośne nazwiska, z pewnością bardziej znane niż Finowie. Ja na pewno się nie przestraszę i myślę, że podobnie pozostali piłkarze i zagramy z nimi jak równy z równym.
Co pana zdaniem będzie kluczowe dla losów tego spotkania?
- Gramy podobnym systemem co Hiszpanie, gdzie środek pola jest motorem napędowym. To tutaj oni zaczynają swoje akcje i będzie bardzo ważne, aby nie dać im miejsca do rozegrania. Dużo pracujemy nad tym na treningach, aby w środku boiska wszystko było poukładane, żeby każdy wiedział, jak poruszać się po boisku. Myślę, że to będzie najważniejsza sprawa
Jaki jest przepis na dobry wynik z mistrzem Europy?
- Musimy zagrać agresywnie, tak jak z Serbami, bo ten mecz bardzo mi się podobał. Będziemy chcieli powtórzyć to właśnie od strony agresji na boisku. Można zagrać jeszcze lepiej, ale pokazaliśmy w Austrii, że wszystko idzie w dobrą stronę.
Tylko bramek nie strzelacie...
- To prawda. Mieliśmy jednak sporo sytuacji i przy odrobinie szczęścia oraz precyzji, te bramki by padły. Przyjdzie czas, że będziemy strzelali.
Macie dziś wolne popołudnie. Jak zamierza pan spędzić ten czas?
- Jedziemy na plażę, ale nie żeby leżeć i opalać się. My podchodzimy do tego bardziej profesjonalnie, pospacerujemy, pomoczymy nogi i wrócimy do hotelu.
Kamil Glik: Nie damy rywalom się rozkręcić
Najlepsze noty za mecz z Serbią otrzymał w mediach Kamil Glik. Reprezentacyjny obrońca przygotowuje się już do meczu z Hiszpanią i podobnie jak jego koledzy, nie zamierza bać bardziej znanych nazwisk z drużyny najbliższego rywala biało-czerwonych.
Jak na pierwsze dni w Hiszpanii, to dzisiejszy trening był dość intensywny.
- Aż tak ostro nie było. Wiadomo było, że te pierwsze treningi w Hiszpanii będą ciężkie ze względu na różnicę temperatur, a ta jest duża. W Austrii cały czas padało i było zimno, a tutaj mamy upały. Myślę, że po dwóch dniach już przyzwyczaimy się do panujących w tutaj warunków.
W meczu z Serbią pokazał się pan z bardzo dobrej strony. Z meczu na mecz pana pozycja w kadrze staje się coraz mocniejsza.
- W kadrze zawsze walczę. Jak dostaję szansę, to zawsze chcę pokazać się z jak najlepszej strony. Krytykuje się mnie za grę w klubie, bo rzeczywiście nasza gra nie wyglądała najlepiej, ale gra w reprezentacji to zupełnie coś innego i nie można tego porównywać. Kadra to przede wszystkim inny trener i generalnie wszystko wygląda inaczej niż w klubie. Staram się wykorzystywać każdą szansę, jaką otrzymuję od trenera i myślę, że do dnia dzisiejszego nieźle to wygląda.
Z dzisiejszego treningu wynikało, że spotkanie z Hiszpanami rozpocznie pan na ławce rezerwowych. Byłby to dla pana duży zawód, gdyby rzeczywiście tak się stało?
- W każdym meczu chce się grać i bez różnicy czy to spotkanie z Hiszpanią, czy innym rywalem. Tu jednak decyzje podejmuje trener, a ja mogę tylko walczyć i na treningach pokazywać, że zasługuję na grę od pierwszego gwizdka.
Nie pękniecie przed Hiszpanami jeszcze przed meczem?
- Nie, choć wiemy, że grają tam zawodnicy o najwyższej klasie światowej. Mam nadzieję, że ich się nie przestraszymy, że wyjdziemy od początku maksymalnie zaangażowani i zaczniemy grać agresywnie. Będziemy starali się narzucić swój styl gry i nie damy Hiszpanom się rozkręcić, żeby nas na początku meczu nie skaleczyli.
Czy już pan wie, w jakim klubie zagra w przyszłym sezonie?
- Na pewno zmienię otoczenie. Na razie jednak o tym nie myślę, gdzie zagram w przyszłym sezonie. Teraz skupiam się na kadrze, a o przyszłości pomyślę, jak wrócę do Polski. Do mnie jeszcze nikt nie dzwonił w sprawie transferu.
Jak panu mija czas na zgrupowaniu? Co pan porabia w wolnym czasie? Z kim mieszka pan w pokoju?
- W pokoju mieszkam z Patrykiem Małeckim. Znamy się z reprezentacji młodzieżowych, gdzie również dzieliliśmy pokój. A czas wolny tutaj to głównie odpoczynek, dziś na plaży albo na basenie. Na szczęście mamy dobrą pogodę, zupełnie inną niż w Austrii.
ASInfo