Arkadiusz Głowacki nie ukrywał ulgi po pierwszym wiosennym zwycięstwie. - Ostatnio mieliśmy dobre początki, a w drugich połowach nam nie szło. W przerwie pomyślałem, że może to się odwróci. Udało się nam to osiągnąć determinacją – stwierdził.
Defensor nie chciał zastanawiać się nad mankamentami w grze: – Dzisiaj po prostu cieszymy się z punktów i pierwszej bramki, bo „cierpieliśmy” nawet po jej zdobyciu.
Zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że zaprezentowany styl odbiegał od ideału. Jak sam mówi potrzebny jest teraz odpoczynek i analiza „na chłodno” meczu przeciwko Lechii. W kolejnych powinno być łatwiej, bo zniknie nerwowość towarzysząca niepowodzeniom.
- Trener najczęściej powtarza, abyśmy reagowali pozytywnie. I w końcu się udało - przytoczył z uśmiechem ulubione stwierdzenie Henryka Kasperczaka. - Czy zmienił się w ciągu pięciu lat? Wcale. Najpierw byłem zaskoczony, widząc go w klubie, a później bardzo się ucieszyłem - zakończył.
rb