- Gdybym wykorzystał jedną z sytuacji w pierwszej połowie, wcześniej zeszłoby z nas ciśnienie. Kiedy jednak udało się nam zdobyć bramkę, złapaliśmy psychiczny luz i zaczęliśmy grać jak stara dobra Wisła – komentował z ulgą Patryk Małecki wyczekiwaną wygraną Wisły nad Lechią.

Według niego przeciwnicy prezentowali niewygodny styl: - Grali bardzo defensywnie, a przeciwko takim drużynom jest zawsze ciężko.
Małecki wykonywał większość stałych fragmentów gry. W pierwszej połowie bez powodzenia. - Powiedziałbym, że szło mi dramatycznie! Najważniejsze, że w końcu udał się jeden z nich. Paweł Brożek idealnie przedłużył do Marcelo, a ten musiał już tylko dostawić głowę – cieszył się, dodając, że musi poświęcić spora czasu egzekwowaniu rzutów wolnych.
rb