Po wydarzeniach, które zmusiły organizatorów Grand Prix Japonii do przeniesienia kwalifikacji z soboty na niedzielę w świecie Formuły 1 ożyła dyskusja na temat możliwości skrócenia weekendu wyścigowego z trzech do dwóch dni. Z rezerwą w tej sprawie wypowiadają się jednak szefowie zespołów.
Kwalifikacje do wyścigu na torze Suzuka musiały zostać przełożone z powodu ulewnego deszczu, który uniemożliwił kierowcom walkę na torze. W tej sytuacji w niedzielnych zawodach zwyciężył Sebastian Vettel, kilka godzin wcześniej cieszący się z uzyskania pole position. Sytuacja ta wywołała ponowną dyskusję dotyczącą możliwości skrócenia o jeden dzień weekendu poprzedzającego kolejny wyścig z serii Grand Prix.
- Z punktu widzenia zespołu wymaga to większej intensywności i pracy pod sporą presją - odpowiedział szef teamu Ferrari, Stefano Domenicali zapytany jaki wpływ mogłaby mieć na rywalizację ewentualna zmiana. - W konsekwencji, jeśli w czasie kwalifikacji w bolidzie doszłoby do poważnej awarii, trudno byłoby o pewność, że będzie się w stanie w kilka godzin przygotować go do głównego startu.
- Myślę, że ten schemat sprawdził się w Japonii ze względu na panujące na torze fatalne warunki - ocenił z kolei szef Red Bulla, Christian Horner. - Uważam, że to, co moglibyśmy zrobić, to przede wszystkim lepsza organizacja piątkowych treningów. Wolałbym natomiast, by nadal kwalifikacje odbywały się w sobotę, a wyścigi w niedzielę.
ASInfo