Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Tenis
Justine Henin wraca na kort2009-12-19 08:29:00 ASInfo

Justine Henin z niecierpliwością czeka na swoje pierwsze po półtorarocznej przerwie oficjalne mecze. Belgijka wraca do tenisa, żeby wygrać Wimbledon. To jedyny tytuł wielkoszlemowy, którego nie ma na swoim koncie. - Marzę o tym - mówi 27-latka z Liege.


Sensacyjny koniec kariery Henin ogłosiła na konferencji prasowej w połowie maja 2008 roku. Mówiła wtedy, że się wypaliła i że wygrała już wszystko, co chciała wygrać. Rozstawała się z tenisem jako zdecydowana liderka światowego rankingu WTA. Agnieszka Radwańska zapytana o wzór do naśladowania mówiła niedługo wcześniej, że jeśli musi kogoś wskazać, to wybiera właśnie Henin.

Po półtorarocznej przerwie Belgijka zatęskniła za tenisem. Ogłosiła, że pójdzie śladem swojej rodaczki Kim Clijsters i w styczniu 2010 roku "rozpocznie drugą karierę". Już w grudniu rozegrała trzy mecze pokazowe, a w żadnym nie straciła nawet jednego seta. W Charleroi pokonała Kirsten Flipkens i Flavię Pennettę, a w Kairze nie dała szans Nadii Pietrowej.

Dlaczego wróciła? Po jedyny puchar, którego nie ma w swojej gablocie. - To inna Justine Henin, która będzie próbować zrealizować swoje marzenie, czyli wygrać Wimbledon. Nie wiem, czy to możliwe, ale dzięki temu wyzwanie związane z powrotem jest dużo bardziej pasjonujące - tłumaczy belgijska mistrzyni.

Pierwszy oficjalny po powrocie mecz Henin rozegra na początku roku podczas turnieju Brisbane International. Zawody w Nowej Zelandii będą dla niej próbą generalną przed Australian Open, w którym wystąpi dzięki "dzikiej karcie".

Nadzieje kibiców rosną, ale Henin od kilku dni powtarza, żeby cudów - przynajmniej na razie - się nie spodziewać. - Szczerze mówiąc, nie mam wielkich oczekiwań wynikowych co do zbliżającego się Australian Open. Będę zadowolona z tego, że w ogóle będę mogła tam wrócić, spotkać stare znajome, poczuć adrenalinę - mówi Henin.

Pytana o urlop od tenisa odpowiada: - Nigdy nie żałowałam decyzji o tym, by przestać grać, ale jestem bardzo podekscytowana ze względu na perspektywę rozpoczęcia drugiej kariery. Ona będzie inna niż ta pierwsza. Przynajmniej w moim własnym mniemaniu.


ASInfo



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty