Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC: Biurokracja sejmowa ma to do siebie, że lubi się doklejać do nośnych społecznie tematów
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (655)

Wiele hałasu o nic…

Nie bardzo rozumiem, po co sejmowej komisji sportu i turystyki wysłuchiwanie informacji na temat stanu przygotowań naszej reprezentacji do finałów mistrzostw świata… Przecież całkiem niedawno selekcjoner nie tylko podał na Kongresie Sportu i Turystyki 47-osobową kadrę na katarski mundial, ale musiał też opowiedzieć, jak on „to widzi” na parę tygodni przed inauguracyjnym meczem z Meksykiem. Jak znam życie większość posłów z komisji była zaszczycona zaproszeniem do Zakopanego i na występ Cześka rączo pobiegła. No, ale biurokracja sejmowa ma to do siebie, że lubi się doklejać do nośnych społecznie tematów i wysysać z niej, ile się da punktów promocyjnych. Zatem spotkanie, w którym miała sprawdzić, czy PZPN czegoś nie zaniedbał, nie zawalił, nie sknocił, a co da mu się wytknąć w zarządzeniach pokontrolnych, bądź we wnioskach podsumowujących konferencje.


Miałem okazję i niewątpliwy zaszczyt być obecny na takim posiedzeniu, na którym dyrektor sportowy PZPN w kadencji 2008-2012 Jerzy Engel przedstawiał to w jaki sposób związek szykuje formę reprezentacji na EURO 2012. Engel wyszedł ze skóry, wygłosił referat godny mowy Churchilla w wojennym parlamencie angielskim, niestety na próżno. Państwo posłowie i posłanki zareagowali na merytoryczną, wszechstronną informację tak, jak się dzieje, gdy mówi dziad do obrazu… Słaby odzew na słowa zaproszonej strony był tym dziwniejszy, ponieważ wśród wybrańców narodu było kilku byłych wybitnych sportowców. No, ale miało to miejsce ładnych dziesięć lat temu z okładem, więc wróćmy do dnia dzisiejszego…


Niestety, stała się rzecz dotąd niespotykana. Oto przedstawiciel związku, którego prezes i liderzy wyglądają na mocno zakolegowanych z rządową wierchuszką, a więc władzy ustawodawczej słuchać się nie muszą, położył lagę na zaproszenie Sejmu, nie stawiając się na posiedzenie! Z praktycznego punktu widzenia może i mieli rację, bo co można zmodyfikować, poprawić, ulepszyć w tym, co szykowane jest od miesięcy, a do meczu z Meksykiem zostało tyle czasu, co kot napłakał…


Równolegle w PZPN trwały gorączkowe przygotowania zjazdu sprawozdawczego, który wymaga zaangażowania wielu ludzi. Nawet jednego, wolnego czasowo dżentelmena trudno wtedy znaleźć. Patrząc jednak na tę zaskakującą absencję z punktu widzenia pragmatycznego, wypada działaczom PZPN wręczyć żółtą kartkę. Poprawne relacje z jakąkolwiek władzą były, są i będą rudymentarną zasadą polityki zewnętrznej związku. Uwaga tym bardziej stosuje się do poczynań aktualnej władzy PZPN, gdyż właśnie on w niespotykanym dotąd stopniu uzależniony jest od dotacji  państwowych. O znaczeniu i niezbędności przyznawanej kasy powiedziano i napisano tak dużo, że nie wypada tu zabierać głosu na darmo. Chyba, żeby przestrzec kierownictwo PZPN przed kompletnym uzależnieniem się od forsy płynącej z konta MSiT…


Dlatego tym bardziej należało posłać na nasiadówkę w miarę kompetentną reprezentację, choćby w randze wiceprezesa, selekcjonera, czy dyrektora reprezentacji. Ich wiodąca rola w temacie konferencji nie podlega kwestii, powinni się stawić, bo pakować się do Kataru jest jeszcze czas…

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty