Rzeszowianie przegrali w Nowym Sączu z Sandecją 0-4. W ekipie beniaminka II ligi wystąpił środkowy obrońca Błękitnych Ropczyce, 23-letni Mariusz Cichosz, który jesienią w IV lidze zdobył aż 5 goli. – Jego występ można ocenić na plus – przyznał II trener „pasiaków” Józef Stefanik.
Sandecja Nowy Sącz – Resovia 4-0 (0-0, 1-0, 3-0)
Gole: Aleksander 2, Chlipała, Bębenek.
Resovia: Pietryka - Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik - Zawiślan, Fryc, Walaszczyk, Piątkowski - Hajduk, Kantor oraz Król - Pietrucha, Domoń, Cichosz, Jakubowski - Głaz, Madeja, Morawski, Turczyn - Kamiński, Wiktor.
Więcej nowych twarzy w zespole Resovii nie było. – Z różnych przyczyn nie dotarli. Jacy to mieli być zawodnicy? Młodzi, z klubów niższych lig – mówi Stefanik.
Z kolei trener Sandecji Dariusz Wójtowicz przyglądał się trzem Słowakom, węgierskiemu obrońcy Gergely Gheczy`emu występującemu przed rokiem w Stali Stalowa Wola, napastnikowi Naprzodu Jędrzejów Mateuszowi Frycowi i 32-letniemu pomocnikowi Arturowi Minasjanowi. Ormianinowi z Ararata Erewań, mającemu za sobą grę w reprezentacji swojego kraju. – Zaprezentował się z dobrej strony, choć na kolana nie rzucił. Tłumaczył się jednak zmęczeniem po podróży. Jego atutami są doświadczenie i wyszkolenie techniczne. Wadą – przeciętne warunki fizyczne – opowiadał szkoleniowiec pierwszoligowca. Minasjan ma brata mieszkającego w Polsce, sam bardzo dobrze włada naszym językiem.
- On, Węgier i Fryc zostaną zaproszeni na kolejny sparing. W następną środę zagramy prawdopodobnie z Bruk-Bet Nieciecza. Słowakom podziękowaliśmy. Przyjechali nie ci, o których nam chodziło – dodał Wójtowicz.
Mecz rozgrywano na boisku Startu. Umówiono się na trzy tercje po 30 minut. Dwa razy do siatki rzeszowian trafił Arkadiusz Aleksander. Piotrowi Chlipale w zdobyciu gola pomógł natomiast obrońca Resovii. – W ostatniej części meczu straciliśmy trzy gole po własnych błędach. Generalnie jednak, na tle silnego przeciwnika, zaprezentowaliśmy się z dobrej strony – podsumował sparing Józef Stefanik.