- Po moich podaniach koledzy trafiali do siatki i pokonaliśmy Okocimskiego, ale jak ktoś nie był na meczu, to znów powie, że Kantor słaby, bo przecież nic nie strzelił - mówi portalowi sportowetempo pl. napastnik Resovii.
- A może lepiej, żeby trener wycofał Pana do drugiej linii?
- Dariusz Kantor: Nie widzę problemu. Jeśli tylko trener uzna, że to dobry pomysł.
- Zaliczył Pan trzy asysty, ale paradoks polega na tym, iż długo był Pan na boisku niewidoczny.
- Przez całe spotkanie wracałem się do pomocy i szukałem prostopadłych podań. Jednak i dla mnie była to nowa sytuacja, bo przecież słynę raczej ze zdobywania goli. Nie ma co ukrywać - moja forma jest daleka od optymalnej. W meczu z Okocimskim zagrałem może na 50 procent swoich możliwości.
- Narzeka Pan ponoć na "ołowiane" nogi.
- Nie wiem, z czego biorą się moje problemy kondycyjne. Zagrałem w Resovii trzy niezłe mecze z rzędu i myślałem, że od tej pory wszystko pójdzie z górki. Tak się jednak nie stało. Z utęsknieniem czekam na przerwę zimową. Zrobię wszystko, by dobrze przygotować się do rundy rewanżowej.