W niedzielę o mało piłkarskiej godzinie, czyli 11.15 piłkarze Stali Sandeco Rzeszów zagrają w Łowiczu z miejscowym Pelikanem. Zespół poprowadzi nowy-stary trener Andrzej Szymański. - Liczymy, że uda nam się wyjść z dołka i zdobędziemy tam jakieś punkty - mówi portalowi sportowetempo.pl.
Łatwo jednak nie będzie. Pelikan na własnym boisku jest bardzo wymagającym rywalem i przegrał zaledwie raz z Jeziorakiem Iława. Szczególnie ciężko w Łowiczu strzelać bramki, o czym przekonała się Resovia, która tam bezbramkowo zremisowała, a razem na własnym boisku Pelikan stracił zaledwie sześć goli. Patrząc na fatalną skuteczność rzeszowian optymistyczne to nie jest. Stal nie ma jednak nic do stracenia i może tylko zyskać. Jest nowy trener, są i nowe nadzieje. Wszyscy liczą, że wraz z pojawieniem się w drużynie nowej miotły przyjdą lepsze wyniki. - Zespół naprawdę jest niezły i nie zasługuje na zajmowane miejsce. Poproszono mnie o pomoc i postaram się zrobić wszystko, aby wydźwignąć Stal z tego trudnego położenia. Zespołu jeszcze za dobrze nie znam, bo nie widziałem każdego meczu w tym sezonie, ale myślę, że to nie będzie problemem. W końcu ze znaczną częścią piłkarzy już pracowałem wcześniej - mówi Andrzej Szymański.
Często wraz z pojawieniem się nowego trenera dochodzi do zmian w składzie, a także w ustawieniu. W Łowiczu jednak ciężko spodziewać się większej rotacji. Powód? Stal ma bardzo wąską kadrę i trener Szymański ma mocno ograniczone pole manewru. - Faktycznie zmian w składzie większych nie będzie. Pozmieniamy tylko trochę ustawienie - stwierdził Szymański.
W Łowiczu nie zagra na pewno Artur Chałas, który bierze ślub. - Może uda się sprawić Arturowi fajny prezent w postaci wygranej - kończy nowy opiekun rzeszowian.