Napastnik Resovii rozpoczął mecz z Sokołem od asysty przy golu Wiesława Kozubka, ale na drugą połowę już nie wyszedł. Dostał dwie żółte kartki - obie, zdaniem sędziego, za symulowanie fauli.
Z pierwszą decyzją arbitra Piotra Gajewskiego z Krakowa Piotr Kamiński w sumie by się zgodził. - Hmm, jeden by zagwizdał, inny nie. Drugiej nie był w stanie zaakceptować. - To ja byłem faulowany. Rywal ściągnął mnie do parteru. Tak czy owak, głupio wyszło. Przebiłem się do podstawowego składu, współpraca z Sebastianem Hajdukiem nieźle wygląda i mam nadzieję, że czerwona kartka nie zaważy na tym, iż się zakończy.
O swoich szansach w meczu z Sokołem mówił tak: - Raz powinienem obrócić się z piłką i uderzyć. Do bramki miałem z dziesięć metrów. Niestety, prawa noga służy mi głównie do podpierania...