Józef Mazela, kiedyś zawodnik Garbarni, mógł zostać bohaterem Zabierzowa. W 80. minucie, po kolejnym błędzie Krzysztofa Żylskiego, Mazela powinien skierować piłkę do siatki, ale z ostrego kąta trafił w boczną siatkę. W pamięci kibiców „brązowych” Mazela zapisał się jednak zupełnie inną akcją. Tą kilka chwil przed pauzą, gdy brzydko sfaulował kapitana Garbarni, Marcina Plutę. Sprawa wyglądała paskudnie, dźwiękowy sygnał z okolic Matecznego zwiastował pojawienie się karetki pogotowia. Kwadrans po meczu Pluta był z powrotem na obiekcie klubowym. Wstępna diagnoza na szczęście nie potwierdziła obaw o poważnej, kilkumiesięcznej kontuzji, ale kłopot może spaść z głowy dopiero po dokonaniu prześwietlenia, które zostanie wykonane w poniedziałek.