Ciekawostką przyrodniczą sobotniego meczu III ligi pomiędzy Garbarnią a Kmitą było pojawienie się w podstawowym składzie zabierzowian pomocnika o personaliach „Tomasz Kaczor”. Jeszcze w środę można było w siedzibie MZPN wzruszać się do łez treścią epistoły traktującej o dobrodziejstwach wynikających z udzielenia zgody przez Wisłę na przenosiny Kaczora do B-klasowych Strzelców Kraków. Wiceprezes sportowy tego klubu, Artur Gaweł, spowodował nawet zwołanie w trybie nagłym posiedzenia Komisji Mediacyjnej. Wisła, słusznie nie chcąc rujnować kariery młodego zawodnika, wyraziła zgodę na zmianę barw klubowych. Trzy dni później Kaczor bronił barw nie Strzelców, a Kmity. Zresztą zgodnie z obowiązującymi, a przy okazji durnymi przepisami, że w trakcie jednego okienka transferowego jest dopuszczalna możliwość dokonania dwóch zmian klubowych przez tego samego zawodnika. W końcu jednak najważniejsze, że starania pana Gawła osiągnęły szkoleniowy cel.
JC