Wielkanoc zakończyła się dla piłkarzy Wisły już w poniedziałek, kiedy odbył się krótki popołudniowy trening. Dzień później pracowali na pełnych obrotach, a indywidualnie formę odbudowywał Łukasz Garguła.
Ofensywny pomocnik dochodzi do pełnej sprawności po przeciągającej się rehabilitacji w wyniku nieudanej operacji. Na razie nie ma mowy, by w najbliższych dniach dołączył do całej grupy. We wtorek najpierw truchtał wokół boiska, a kiedy koledzy zajmowali się konstruowaniem akcji poprzez atak pozycyjny, on wykonywał strzały i ćwiczył dośrodkowania.
Trener Henryk Kasperczak – zgodnie ze swoją wizją – egzekwował od swoich podopiecznych wyprowadzanie piłki po ziemi krótkimi podaniami i utrzymywanie się przy niej do momentu, w którym przeciwnik zostanie „uśpiony”. – Piłka krąży cały czas w tempie! Przesuwamy się, szybciej, szybciej – instruował podczas gierki na prawie całej płycie. Uwagę kierował także na zachowania w defensywie: - Nie odpuszczamy, panowie, wracamy do swoich stref!
Nadzieję na występ przeciwko wrocławskiemu Śląskowi może mieć Marcin Juszczyk. Jego konkurent, Mariusz Pawełek, był obecny na zajęciach, ale ograniczył się do podstawowego zestawu ćwiczeń. Nie zagrał w ostatnim meczu z Polonią z powodu kontuzji.
Osobnym torem idą Paweł Brożek i Arkadiusz Głowacki. Szczególnie pierwszemu z nich zależało na takim treningu, w którym więcej czasu przeznacza się na elementy motoryczne.
Kasperczak bez swoich muszkieterów
Sobotnie spotkanie pomiędzy Polonią Warszawa i Wisłą obserwował z trybun były asystent Macieja Skorży, Rafał Janas. Niespełna dwa dni po dymisji szkoleniowca również opuścił Kraków, a w sztabie szkoleniowym klubu – obok Henryka Kasperczaka – pozostali tylko Andrzej Bahr i Artur Łaciak. - Nie ma w tym momencie tematu, by kogokolwiek dokooptować do tej obsady. Dokończymy sezon w obecnym składzie - przyznał Kasperczak, dodając, że klub nie prowadzi rozmów z jego wcześniejszymi współpracownikami - Jerzym Kowalikiem i Antonim Szymanowskim.
rb