- Jechaliśmy do Gdyni powalczyć, żeby coś stąd przywieźć. Nie przypuszczałem, że przywieziemy tylko czerwoną kartkę, która ustawiła grę - podkreślał po przegranym 0-2 meczu z Arką trener Cracovii Orest Lenczyk.
- Popełniliśmy ewidentne błędy przy straconych bramkach, a Arka - jak strzeliła bramki - zaczęła grać, tak jest przy swojej publiczności. Do czerwonej kartki gra była wyrównana. Uważam, że jeśli czerwona kartka dla Klicha była zasłużona, to Mrowiec powinien wylecieć z boiska pół godziny wcześniej. Mówi się trudno, gramy dalej. Czeka nas Ruch, mam nadzieję, że na normalnym boisku zagramy lepiej niż dziś. Na sztucznym nie rozwinęliśmy swoich skrzydeł tak jak na naturalnym boisku. Zgadzam się z opinią, że to był słaby mecz, raczej walki, chociaż zwycięzcy uważają pewnie, że było to dla nich dobre spotkanie, ale nie ma co się dziwić, po dwóch porażkachwygrali. Nam może się wydawało, że po wygranym meczu z Koroną pójdzie nam łatwiej, ale bezwzględna gra i większe ogranie drużyny gospodarzy na sztucznym boisku, spowodowało taki, a nie inny wynik. Naszych strzałów było bardzo mało, były takie anemiczne, może boisko miało na to wpływ. Ale nie można powiedzieć, że przez boisko przegraliśmy - przyznawał Lenczyk.
- Myślę, że drużyna zasłużenie wygrała. Liczę, że w końcu odczarowaliśmy ten stadion. Popełniliśmy mało błędów, a mimo, że stworzyliśmy mniej sytuacji to nareszcie przypieczętowaliśmy je bramkami - cieszył się trener Arki Dariusz Pasieka.
- Poprzednie mecze nie ułożyły się jak wiemy, zgodnie z naszą myślą. Dziś cała drużyna walczyła o każdą piłkę i to się opłaciło. Bardzo dobrze dziś współpracowali nasi środkowi obrońcy. Zaliczyli wiele odbiorów i pokazali wolę walki w tym meczu. Każdy element ich gry był przemyślany. Jeśli chodzi o poziom spotkania to przyznam, że Cracovia nie miała zbyt wielu sytuacji zagrażających naszej bramce. Przed tym meczem byliśmy pod presją ze względu na wyniki uzyskane tutaj i cieszę się, że to fatum w końcu przełamaliśmy. Na bramkę Tadasa czekałem chyba bardziej niż on sam. Tadas stara się podczas treningów, lecz potem "zbyt mocno chce" i dlatego mu nie wychodzi. Mam nadzieję, że odblokował się na dobre - mówił Pasieka.
MST/arka.gdynia.pl