- Chcieliśmy zdobyć komplet oczek, ale obiektywnie patrząc na ten mecz trzeba przyznać, że na zwycięstwo nie zasłużyliśmy - przyznawał po meczu z Jagiellonią kapitan Wisły Arkadiusz Głowacki. Paweł Brożek poszedł nawet dalej: - Dramat. Druga połowa należała do Jagiellonii. Przycisnęła nas.
- Ta sytuacja bardzo nas martwi, ale może to jest tak, że od czegoś trzeba zacząć - pocieszał się Głowacki. Wisła zdobyła w Białymstoku punkt, ale w trzecim meczu z rzędu nie zdobyła bramki. Głowacki, który spędził w Wiśle 10 lat przyznaje: - Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się w Wiśle zdarzyło. Wychodzi chyba brak pewności siebie, szczególnie w trudnych momentach, kiedy trzeba wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Z tym mamy problem. Myślę, że dziś naprawdę jedna bramka rozwiązałaby ten problem, ale okazuje się, że żeby zdobyć tę jedną bramkę, to sporo trzeba popracować.Przyjechaliśmy po trzy punkty, ale jak mecz pokazał, o te trzy punkty było trudno. Jesteśmy więc trochę zadowoleni, trochę rozczarowani.
Defensorzy Wisły mieli sporo pracy, zwłaszcza po przerwie. Paweł Brożek powiedział o drugiej połowie meczu: - Dramat. Druga połowa należała do Jagiellonii. Przycisnęła nas. Przede wszystkim grali piłką na naszej połowie, czego my nie potrafiliśmy.
Głowacki widział tę część meczu mniej dramatycznie: - Tak naprawdę to Jagiellonia miała jedną dobrą sytuację po stałym fragmencie gry, kiedy bardzo pomógł nam Mariusz Pawełek. Poza tym Jagiellonia grała to, czego się spodziewaliśmy – po przejęciu w środku pola szybka piłka za plecy na Grosickiego lub Frankowskiego. Momentami było gorąco, ale z tym elementem myślę, że sobie poradziliśmy.
Kapitan Białej Gwiazdy przyznaje: - Walczymy z tym, żeby nie być przygnębionym. Może trzeba powiedzieć, że ten punkt to jest nasz start. Chcielibyśmy oczywiście zdobywać więcej punktów, ale czasem trzeba być zadowolonym z jednego punktu, gdy nie idze.
Oczywiście wciąż aktualne pozostaje w tej sytuacji pytanie o los trenera Macieja Skorży. - Trudno mi w tej chwili cokolwiek powiedzieć na temat decyzji w klubie. My będziemy się zastanawiać, jak poprawić swoją grę. Razem jesteśmy dwa i pół roku, dlatego na pewno trener zasłużył na to, żeby nas prowadzić – mówił Paweł Brożek.
ST/wisla.krakow.pl