Polski piłkarz ręczny Michał Jurecki może mieć złamany nos, po tym jak ucierpiał w starciu ze Szwedem Tobiasem Karlssonem. Potrzebował dziś konsultacji szpitalnej.
We wczorajszym meczu ME ze Szwedami Polak ucierpiał w starciu z Tobiasem Karlssonem. Nim do starcia doszło, M. Jurecki zdobył trzy kluczowe dla rozstrzygnięcia bramki, przy jeszcze jednej asystował.
Gazeta.pl informuje, że dziś rano reprezentant Polski zgłosił się do szpitala, decyzja o tym, czy może kontynuować występy w ME będzie zależeć także od lekarzy.
Daniel bednarek, korespondent Onet.pl poinformował po południu, że M. Jurecki ie wziął udział w popołudniowym treningu kadry, ale prawdopodobnie jednak nie ma złamanego nosa, tylko mocno obity.
4 miliony Polaków oglądało mecz ze Szwecją
„Już mamy awans” - ogłasza na pierwszej stronie Przegląd Sportowy, a wewnątrz gazety artykuł pt. „Popisowa gra Szmala”.
Rzeczpospolita tytułuje swoją relację: „Kilku asów, jeden joker”, nawiązując w ten sposób do świetnej postawy Tomasza Rosińskiego.
„Szwedzi pokonani, Polacy awansują” - informuje z kolei Gazeta Wyborcza.
Co zrozumiałe, media w Szwecji wypowiadają się w trochę innym tonie:
„W meczu z Polską umarły wszelkie szwedzkie marzenia o medalu", "To już koniec", "Tragedia", "Polacy zabójcy" - tak brzmiały tytuły internetowych wydań szwedzkich gazet zaraz po zakończeniu meczu. - Szmal sam wygrał ten mecz - podkreślił w wielkim tytule dziennik "Expressen". Podobne zdanie mają inne szwedzkie gazety, które zresztą już przed meczem podkreślały, że polski bramkarz jest jednym z najlepszych na świecie.
- Szwedzka obrona nie była w stanie poradzić sobie z wysokimi i silnymi Polakami, a ich bramkarz Sławomir Szmal obronił decydujące strzały pod koniec meczu i pogrzebał nasze szanse - ocenił dziennik "Svenska Dagbladet".
Dziennik "Aftonbladet" następująco skomentował występ Szwecji w mistrzostwach Europy: - Nasz występ na tych mistrzostwach był przyjemny jedynie przez krótką chwilę. Potem był to totalny upadek i pełne załamanie się naszej drużyny.
Szwedzka drużyna jeszcze nie straciła szans na awans do drugiej rundy. Musi jednak wygrać z Niemcami w swoim ostatnim meczu pierwszej fazy turnieju.
Tak jak podczas meczu z Niemcami, także wczoraj Orłom Wenty towarzyszył niesamowity doping polskich fanów. Nasi kibice dopingowali znacznie głośniej niż Szwedzi. Polscy szczypiorniści w Innsbrucku mogli się poczuć tak jakby grali we własnym kraju. Znana przyśpiewka „Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie” była jak najbardziej na miejscu.
Nasi reprezentanci bardzo doceniają wkład polskich kibiców w wygrane mecze z Niemcami i Szwedami. – Nawet sobie nie wyobrażacie jakim jesteście dla nas wsparciem. Gdy spojrzy się w górę i zobaczy morze polskich flag, serce do gry rośnie momentalnie – zgodnie podkreślają.
Wczorajsze spotkanie oglądało w Polsacie otwartym 3 487 656 widzów i 443 050 w Polsacie Sport, co daje łącznie prawie 4 miliony widzow i 27-procentowy udział wśród osób, które miały w tym czasie włączone odbiorniki telewizyjne.
www.zprp.pl
Aktualizacja 19:14