Piłkarze Borku po bramce Jatczaka w 72 min pokonali sąsiada zza miedzy - Orła Piaski Wielkie 1-0. Dzięki tej wygranej borkowianie umocnili się na drugim miejscu tabeli.
Borek Kraków - Orzeł Piaski Wielkie 1-0 (0-0)
1-0 Jatczak 72
Sędziował: Michał Krzyżak (Kraków). Żółte kartki: Majcherczyk, Tyrpuła, Popowicz - Targosz, Załęga. Widzów 150.
BOREK: Macheta - Wanatowicz, Szopa, Jatczak, Anton - Popowicz, Tyrpuła, Józkowicz, Majcherczyk (73 Nowak)- Piskorz (81 Dąbrowski), Dutka (67 Gniadek).
ORZEŁ: Szymacha - Myśków, Załęga, Ciepły (77 Łabuś), Juraszek - Targosz, Mróz, Wajda, Adamczyk (65 Grzybczyk) - Bodzioch, Czyżewski.
Piłkarze obu ekip z animuszem rozpoczęli spotkanie, chociaż z nieba lał się niemiłosierny żar. W 3 minucie piłkę uderzał Wajda, futbolówka odbiła się od poprzeczki i wyszła za bramkę. Borek odpowiedział niemal natychmiast. Akcję lewą stroną przeprowadził Popowicz, dogrywał do Piskorza, ale napastnika Borku w ostatniej chwili uprzedził Ciepły.
Po kwadransie akcję Piskorz - Majcherczyk - Dutka próbował mocnym strzałem zakończyć ten ostatni, ale z ostrego kąta przestrzelił. Po drugiej stronie gola mógł zdobyć Ciepły, lecz po rzucie rożnym z bliska strzelił nad poprzeczką. Gola dla Orła mógł zdobyć także Bodzioch, który w dobrej sytuacji nie trafił w bramkę. Borek natomiast powinien objąć prowadzenie w 38 minucie. Piłkę na prawej stronie wywalczył Majcherczyk, dograł na szesnasty metr do Dutki, ten potężnie uderzył i trafił w Szymachę.
Również druga część spotkania była ciekawym widowiskiem. Goście mogli objąć prowadzenie w 61 minucie. Z bliska głową strzelał Targosz, ale wprost w ręce Machety. Z czasem coraz odważniej atakował Borek. W 63 minucie dwójkową akcję Piskorza z Dutką mógł na bramkę zamienić ten drugi, lecz przymierzył wprost w Szymachę. Chwilę później fatalnie przestrzelił Majcherczyk. Borkowianie wyszli na prowadzenie w 72 minucie. Kontrę wyprowadził Piskorz, dograł na prawą stronę do Majcherczyka, ten w polu karnym wypatrzył Jatczaka, który odważnie poszedł za akcją. Stoper Borku ze stoickim spokojem umieścił piłkę przy dalszym słupku.
Gospodarze przez ponad 10 minut musieli grać w dziesięciu, bo kontuzji doznał Wanatowicz, a limit zmian był już wykorzystany. Przyjezdni atakowali i próbowali doprowadzić do wyrównania, a najbliżej tego byli w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Piłkę z rzutu wolnego z 17 metrów uderzał Wajda. Futbolówka co prawda trafiła w mur, ale spadła w polu karnym. Jeden z zawodników Orła, a był to Mróz, trafił w słupek, a szczęścia próbowali jeszcze Grzybczyk i Łabuś, jednak ich uderzenia z najbliższej odległości świetnie wybronił Macheta.
Michał Piszczek/ksborek.pl