Rozbieżności finansowe mogą stanąć na drodze zatrudnienia Jerzego Dudka w sztabie kadry Waldemara Fornalika. Dudek chce 15 tys. euro, PZPN oferuje mu 15 tys., ale złotych.
Selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik w tym tygodniu ma ogłosić nazwiska współpracowników. Wśród nich miał się znaleźć między innymi Jerzy Dudek. Okazuje się jednak, że rozmowy Fornalika i byłego bramkarza Liverpoolu z szefami PZPN utkwiły w martwym punkcie. Kością niezgody są pieniądze. Władze związku chcą wykorzystać fakt, że z powodu lat spędzonych w czołowych klubów świata, Dudek zdążył odłożyć trochę grosza i zaproponowali mu dość skromną stawkę. Dudek, w porównaniu z tym, co dostawał jako zawodnik, oczekiwania ma niewielkie, ale na razie są to pieniądze nie do zaakceptowania przez związek.
– Kwota, której oczekuje Jurek, jest prawie taka sama, jak ta, którą oferuje mu PZPN. Różnica jest tylko... w walucie: PZPN daje mu sumę w złotówkach, Dudek chce taką kwotę, ale w euro – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy. Rzeczona kwota, proponowana przez PZPN, to ok. 15 tysięcy złotych. Rozbieżność jest więc ogromna.
– Nie wiem, o jakich dokładnie pieniądzach jest mowa, bo tym zajmuje się prezes Grzegorz Lato, który jest na urlopie. Ale na pewno proponowana przez nas kwota pozwoli Jurkowi utrzymać siebie i całą rodzinę – mówi Antoni Piechniczek, wiceprezes PZPN.
Problemem dla władz związku jest też mnogość dyrektorów, którzy pracowaliby wokół Fornalika.
Piotr Wierzbicki
Więcej we wtorkowym „Przeglądzie Sportowym"