Hokeiści Cracovii prowadzą w półfinałowej rywalizacji play-off z KH Sanok 2-1! Dzisiaj "Pasy" po pasjonującym meczu wygrały z mistrzem kraju 5-4. Kolejne dwie potyczki odbędą się w sobotę i niedzielę w Sanoku.
Cracovia - KH Sanok 5-4 (1-0, 2-2, 2-2)
1-0 L. Laszkiewicz - Kłys 4:29
1-1 Kolusz - Zapała - Vozdecky 24:52 w przewadze
1-2 Gruszka - Pociecha - Kotaška 30:19
2-2 Valčak - S. Kowalówka 39:00
3-2 Fojtik - Dudaš - Dvořak 39:31
4-2 Fojtik - Valčak - Witowski 42:43
4-3 Zapała - Mojžiš - Kolusz 45:39 w przewadze
4-4 Vitek - Bartoš 49:19
5-4 S. Kowalówka - L. Laszkiewicz - Słaboń 57:18
Sędziowali: Tomasz Radzik (Krynica), Zbigniew Wolas (Oświęcim) - Marcin Młynarski (Kraków), Tomasz Przyborowski (Krynica). Kary: 10 - 10 min. Widzów 2000. Stan rywalizacji do czterech wygranych: 2-1 dla Cracovii.
CRACOVIA: Radziszewski - Kłys, Besch; L. Laszkiewicz, Słaboń (2), S. Kowalówka - Dudaš (2), Witowski; Dvořak, Valčak (2), Fojtik - A. Kowalówka, Noworyta; Piotrowski, Rutkowski (2), Chmielewski (2) - Zieliński, Myjak; Cieślicki, D. Laszkiewicz, Kmiecik.
KH SANOK: Odrobny - Mojžiš (2), Dronia; Vozdecky, Zapała (4), Kolusz - Kotaška, Wajda; Strzyżowski, Bartoš, Vitek - Kubat, Rąpała; Gruszka, Dziubiński (4), Malasiński - Pociecha, Bułanowski; Mery, Milan, Bellus.
"Pasy" rozpoczęły z dużym rozmachem i po kilku świetnych akcjach zasłużenie objęły prowadzenie. Po podaniu Kłysa krążek na środku lodowiska przejął Leszek Laszkiewicz i przez nikogo nie atakowany przejechał kilka metrów i kiedy znalazł się w tercji gości huknął mocno i precyzyjnie.
W II tercji Cracovia straciła dobry rytm gry, a na dodatek dwoma kolejnymi wykluczeniami ułatwiła zadanie rywalom. Kiedy na karze przebywał Słaboń, akcję lewą stroną rozpoczął Vozdecky i oddał strzał. Radziszewski odbił krążek, tracił go Zapała, a Kolusz z bliska wpakował do siatki. Sanoczanie podkręcili tempo gry, z każdą minutą osiągali większą przewagę i efektem tego było ich prowadzenie. Z prawego punktu bulikowego - mimo asysty Kłysa - strzelił Gruszka i wykorzystując złe ustawienie golkipera posłał "gumę" między "Radzikiem" i słupkiem.
W 39 minucie Odrobny - nie po raz pierwszy w karierze - popełnił koszmarny błąd. Niepotrzebnie pojechał pod bandę, a że nie trafił czysto w krążek - umożliwił S. Kowalówce zagranie przed bramkę. Nadjeżdżającemu Valčakowi pozostało trafić do pustej siatki! Upłynęło zaledwie 39 sekund i krakowski zespół odmienił losy potyczki. Z linii niebieskiej strzelał Dudaš i trafił kijem w... lód, po czym złamana patka poszybowała w kierunku sanockiej bramki. To zupełnie zaskoczyło bramkarza, a tymczasem lot wolno szybującego krążka zmienił Fojtik i przymierzył z metra pod poprzeczkę!
Początek ostatniej odsłony należał do gospodarzy i oni też podwyższyli rezultat. Prawą stroną pojechał Fojtik i z wysokości bulika umieścił krążek w dłuższym rogu bramki strzeżonej przez Odrobnego. Po chwili L. Laszkiewicz obsłużył S. Kowalówkę, a ten trafił w poprzeczkę! To był ważny moment, bowiem sanoczanie mogli już przegrywać różnicą trzech trafień. Na dodatek ułatwił im zadanie Chmielewski niepotrzebnie faulując. Grający w przewadze mistrzowie kraju potrzebowali 7 sekund, aby zdobyć kontaktowego gola. Strzelał z dystansu Mojžiš, a Radziszewski tak niefortunnie interweniował, że "guma" wpadła mu za kołnierz. Przyjezdni poszli za ciosem i szybko doprowadzili do wyrównania. Pociecha ściągnął na siebie obrońców i zagrał na lewo do Vitka, któremu pozostało skierować krążek w pustej bramce.
Na niespełna trzy minuty przed końcem akcję przeprowadził L. Laszkiewicz, a S. Kowalówka zdążył z dobitką. Później na plan pierwszy wysunęli się sędziowie. Najpierw bez powodu wykluczyli Valčaka z Cracovii, a za moment Zapałę z KH Sanok, choć i on nie zasłużył na karę. Jakby tego było mało, to jeszcze 2 minuty otrzymał Dziubiński za "zamrożenie" krążka pod rękawicą i sanoczanie musieli grać w trójkę, co zredukowało ich szanse na remis niemal do zera. Wycofanie Odrobnego także nic nie dało i Cracovia wygrała po raz drugi. Teraz rywalizacja przenosi się do Sanoka, gdzie w sobotę i niedzielę odbędą się kolejne spotkania.
- To co dzisiaj wyprawiali sędziowie jest niewytłumaczalne, a pozwolenie Sanokowi na wzięcie dwóch czasów kuriozalne - mówił mocno wzburzony trener "Pasów", Rudolf Rohaček.
(AnGo)
W drugim meczu półfinałowym:
GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie-Zdrój 2-3 (0-0, 1-1, 1-1 - 0-0) karne 1-3
0-1 Bordowski - Słodczyk - Labryga 33:38
1-1 Baranyk - Šimiček 35:46
2-1 Łopuski - Zion 42:15 w przewadze
2-2 Kral - Zatko 59:04 w przewadze bez bramkarza
2-3 Lipina 65:00 decydujący karny
Stan rywalizacji do czterech wygranych: 3-0 dla Jastrzębia.