W niedzielę odbyły się mecze 31. kolejki Polskiej Ligi Hokejowej. W Oświęcimiu Unia nieoczekiwanie wysoko wygrała z mistrzem z Sanoka 6-2. Z kolei Cracovia u siebie dopiero po karnych pokonała Katowice.
Aksam Unia Oświęcim – Ciarko PBS Bank KH Sanok 6-2 (2-1, 2-0, 2-1)
1-0 Jaros - Skrzypkowski 2:36
1-1 Bartosz – Vitek - Vozdecky 3:49
2-1 Rzeszutko – Różański - Piotrowicz 8:10
3-1 Piotrowicz – Rzeszutko - Kasperczyk 28:49
4-1 Jakubik - Skrzypkowski 31:49
4-2 Mojżisz – Dronia - Malasiński 40:47 (w przewadze)
5-2 Różański – Rzeszutko - Piotrowicz 45:56 (w podwójnej przewadze)
6-2 Nikolov – Piotrowicz - Rzeszutko 47:42 (w podwójnej przewadze)
Sędziowali: Maciej Pachucki z Gdańska oraz Leszek Kubieszewski z Katowic i Jacek Bernacki z Sosnowca. Kary: 6 – 32 min (w tym 10 dla Zapały za niesportowe zachowanie). Widzów 1700.
AKSAM: Fikrt – Kasperczyk, Nikolov, Różański, Rzeszutko, Piotrowicz – Gabryś, Piekarski, Jakubik, Tabaczek, Sarnik – Skrzypkowski, Połącarz (4), Modrzejewski (2), Adamus, Jaros oraz Stachura, Wojtarowicz.
CIARKO: Odrobny – Mojżisz (4), Dronia, Malasiński (2), Zapała (2+10), Kolusz – Kotaszka (2), Wajda, Vozdecky (4), Bartosz, Vitek – Kubat, Rąpała (4), Strzyżowski, Dziubiński (4), Gruszka – Bułanowski, Pociecha, Radwański, Biały, Mermer.
– Jak występowałem w Unii, w czasach jej dominacji na krajowych lodowiskach, to każdy „spinał” się na mistrza. Teraz w takiej sytuacji są sanoczanie, więc chęć zbicia mistrza dodała moim zawodnikom skrzydeł – tłumaczył po meczu Tomasz Piątek, trener Aksamu.
Jednak w pierwszej tercji wydawało się, że goście szybko ostudzą oświęcimski zapał, bo po przepięknej akcji doprowadzili do remisu. Potem wprawdzie Rzeszutko ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, ale sanoczanie, choć nie prezentowali się rewelacyjnie, starali się szukać goli. W 10 min wydawało im się, że znów wyrównali, ale sędzia po analizie wideo gola nie zaliczył. Dodajmy, że było to podczas gry przez gości w osłabieniu.
Jeszcze w 19 min Dronia najechał w tempo, ale przeniósł krążek ponad poprzeczką.
– To spotkanie przegraliśmy w drugiej tercji, bo na trzecią spuszczam zasłonę milczenia – rzucił Marcin Ćwikła, II trener sanoczan.
Rzeczywiście, w trzeciej tercji mistrzowie z Sanoka zagrali co najmniej dziwnie. Po strzeleniu bramki, zamiast skupić się zepchnięciu gospodarzy do obrony, zaczęli faulować. A że byli w tym bardzo konsekwentni, przez 4 minuty grali w podwójnym osłabieniu, więc kolejne dwa gole pozwoliły oświęcimianom kontrolować wydarzenia na lodzie. Mogli wygrać wyżej, bo w końcówce znowu mieli o dwóch zawodników więcej, ale najwyraźniej wyszli z założenia, że tego dnia już zrobili swoje.
Jacek Filus
Cracovia - HC GKS Katowice 3-2 (1-1, 1-1, 0-0 - 0-0), karne 1-0
0-1 Sucharski - Popko - Frączek 10:33
1-1 L. Laszkiewicz - Kłys 12:11
1-2 Frączek - Popko 25:55
2-2 Słaboń - Noworyta 38:49
3-2 Besch 65:00 (decydujący karny)
Sędziowali: Grzegorz Dzięciołowski - Patryk Kasprzyk (obaj Bydgoszcz), Marek Syniawa (Łódź). Kary: 12 - 16 min. Widzów 1500.
CRACOVIA: Radziszewski - Kłys, Besch; L. Laszkiewicz (2), Słaboń, D. Laszkiewicz - Dudaš, Witowski; Dvořak, Valčak, Horowski - A. Kowalówka (2), Noworyta (4); Piotrowski, S. Kowalówka, Chmielewski (4) - Zieliński, Sznotala; Kmiecik, Rutkowski, Kostecki.
GKS: Kalemba - Milam, Bychawski; Campbell, Chwedoruk, Drzewiecki - Szymański, Bigos (2); Frączek, Sucharski (2), Popko - Gwiżdż (4), Krokosz (4); K. Kalinowski (2), Valušiak, Wiecki - Śmiełowski, Urbańczyk; Bepierszcz, Komorski (2), M. Kalinowski.
Mecz przy ul. Siedleckiego rozpoczął się dopiero o godz. 19.30, a powodem tego miała być transmisja skoków narciarskich.
Cracovia miała więcej z gry, ale kontry gości były groźne. Katowiczanie objęli prowadzenie po zagraniu zza bramki Popki i dołożeniu kija do krążka przez Sucharskiego. Wyrównał po indywidualnej akcji Leszek Laszkiewicz.
W drugiej tercji znów goście wyszli na prowadzenie. Z lewej strony zagrał przed bramkę Popko, a Frączek bez przyjęcia pokonał Radziszewskiego. Na 2-2 wyrównał Słaboń, który wymienił podanie z Noworytą i w sytuacji jeden na jeden trafił między "parkanami".
W trzeciej tercji krakowianie mocno nacisnęli, stwarzali okazje, ale gole nie padały. Na 70 sekund przed końcem na ławkę kar powędrował Bigos i "Pasy" stanęły przed szansą. Nie wykorzystały jej, a na dodatek miały szczęście, bo Popko pojechał sam na "Radzika" i przymierzył w słupek.
Dogrywkę Cracovia rozpoczęła w czwórkę przeciwko trójce katowiczan. Bez efektów, a że później obaj golkiperzy zachowali czyste konta - doszło do karnych. Strzelali je kolejno: Słaboń, Fedoruk, Besch, Sucharski, L. Laszkiewicz i Milan, ale tylko Besch trafił i dał gospodarzom dwa punkty.
W trzecim niedzielnym meczu:
GKS Tychy - Zagłębie 12-1 (5-0, 3-1, 4-0)
1. KH Sanok 29 71 132-75
2. GKS Tychy 29 56 126-84
3. Jastrzębie 28 54 111-79
4. Cracovia 28 44 113-86
5. Unia 28 42 88-105
6. Katowice 29 37 89-88
7. Zagłębie 29 12 66-165
8. Nesta Toruń 14 5 24-67
We wtorek grają: Cracovia - Unia, KH Sanok - Jastrzębie, Katowice - Zagłębie.
(AnGo)