We wtorek hokeiści Cracovii przegrali na tafli przy ul. Siedleckiego z mistrzem kraju z Sanoka 2-3. Atrakcją wieczoru miał być występ gracza NHL - Wojtka Wolskiego, ale ten nadal niczym nie może zaimponować.
Cracovia - KH Sanok 2-3 (0-1, 1-2, 1-0)
0-1 Kolusz - Wolski 19:42
0-2 Vozdecky - Vitek - Rąpała 21:35
0-3 Radwański - Biały 25:50
1-3 Dvořak - Valčak - Kłys 33:38 w przewadze
2-3 D. Laszkiewicz - Słaboń - L. Laszkiewicz 46:07 w przewadze
Sędziowali: Sebastian Kryś (Katowice) - Grzegorz Klich, Marek Wieruszewski (obaj Sosnowiec). Kary: 4 min - 24 min (w tym 10 dla Wolskiego za niesportowe zachowanie). Widzów 2200.
CRACOVIA: Radziszewski - Myjak, Besch; L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz - Kłys (2), Dudaš; Valčak (2), Dvořak, Fojtik - A. Kowalówka, Noworyta; Chmielewski, S. Kowalówka, Piotrowski - Witowski, Zieliński; Kmiecik, Rutkowski, Kostecki.
KH SANOK: Odrobny - Mojžiš (2), Dronia (2); Wolski (2+10), Zapała (2), Kolusz - Kotaška, Wajda; Vozdecky, Bartoš, Vitek - Kubat, Rąpała (2); Gruszka (2), Dziubiński, Malasiński - Pociecha, Mermer; Radwański (2), Biały, Strzyżowski.
W niedzielę sanoczanie rozgrywali w norweskim Stavanger ostatni mecz półfinałowego turnieju Pucharu Kontynentalnego. Przegrali trzecie spotkanie i w minorowych nastrojach wracali do kraju. Zastanawiano się czy po tak bolesnej lekcji i trudach podróży będą w stanie rozegrać dobre spotkanie w Krakowie. Na dodatek prowadził ich w meczu ligowym po raz pierwszy nowy szkoleniowiec, Słowak Štefan Mikeš.
Tylko przez początkowe 10 minut mecz był wyrównany. Później z każdą minutą wzrastała przewaga gości, co zostało uwieńczone bramką. Na 18 sekund przed syreną strzelał Wolski, a Kolusz z bliska dobił krążek do pustej siatki.
Druga tercja rozpoczęła się od kolejnego gola dla sanoczan po fatalnym zachowaniu Valčaka, który przesadził z dryblingami i tracąc "gumę" umożliwił kontrę. Vozdecky od połowy lodowiska pojechał sam na Radziszewskiego i nie zmarnował okazji. Cztery minuty później kolejna szybka akcja sanoczan przyniosła trzeciego gola. Biały zagrał na lewo do Radwańskiego, a były gracz "Pasów" pewnie trafił w górny róg.
Krakowianie zdobyli bramkę w przewadze, ale dopiero za czwartym razem, kiedy na karze przebywał Zapała. Po rozegranym "zamku" Valčak podawał do Dvořaka, który bez przyjęcia huknął nie do obrony. Te 20 minut zdecydowanie należało do przyjezdnych.
Po kilku minutach ostatniej odsłony nastąpiła awaria oświetlenia pod bramką "Pasów", ale nie było na tyle ciemno, aby sędziowie przerwali grę. W 47 minucie na karę pojechał Mojžiš za wyrzucenie krążka poza bandę. Cracovia potrzebowała zaledwie 7 sekund, aby pierwszy atak przeprowadził składną akcję i doprowadził do zdobycia kontaktowego trafienia! Podopieczni Rudolfa Rohačka poszli za ciosem, tym razem to oni osiągnęli przewagę i dążyli do wyrównania. W 55 minucie Valčak pojechał sam na Odrobnego i przymierzył w słupek! Później miał jeszcze szansę Dudaš, lecz przegrał pojedynek z golkiperem gości. W ostatnich sekundach zjechał do boksu Radziszewski, ale i ten manewr taktyczny nie przyniósł powodzenia.
(AnGo)
W pozostałych wtorkowych meczach:
HC GKS Katowice - GKS Tychy 4-1 (1-0, 2-0, 1-1)
JKH GKS Jastrzębie-Zdrój - Zagłębie Sosnowiec 11-1 (4-1, 3-0, 4-0)
1. KH Sanok 22 56 95-51
2. Jastrzębie 22 46 91-56
3. GKS Tychy 22 40 84-60
4. Cracovia 21 36 87-60
5. Unia 21 32 66-80
6. Katowice 22 22 67-70
7. Zagłębie 22 12 51-121
8. Nesta Toruń 14 5 24-67
W piątek grają: HC GKS Katowice - Cracovia, KH Sanok - Unia Oświęcim, Zagłębie - GKS Tychy.
(AnGo)

Wojciech Wolski (z prawej) na tafli w Krakowie. Fot. Jacek Kwiatkowski
AnGo