Wtorkowa, 29. kolejka Polskiej Ligi Hokejowej była szczególnie udana dla dwóch drużyn - JKH GKS Jastrzębie (wygrana z liderem) i Cracovii (zasłużony sukces w Tychach). Oświęcimska Unia męczyła się z Zagłębiem, a zwycięskiego gola strzeliła w końcówce.
Kolejnej porażki doznały nowotarskie "Szarotki", a jest to tym dotkliwsze, że w Toruniu z przedostatnią w tabeli Nestą.
GKS Tychy – Cracovia 0-4 (0-3, 0-0, 0-1)
0-1 Kosidło - Dvořak - Immonen 6:56, w przewadze
0-2 Piotrowski - Martynowski - Biela 12:36
0-3 Laszkiewicz - Sarnik 13:35
0-4 Sarnik - Laszkiewicz 50:48, w przewadze
Sędziowali: Przemysław Kępa - Robert Długi, Wojciech Kolusz (wszyscy z Nowego Targu). Kary: 32 - 29 min. Widzów 2200.
GKS: Sobecki – Jakeš, Bobček (2); Bagiński (2), Šimiček (2), Woźnica – Kotlorz (4 +20 kara meczu), Majkowski; M. Kozłowski Parzyszek, T. Kozłowski – Ciura, Csorich; Pasiut, Da Costa, Witecki - Gwiżdż, Mejka; Galant (2), Sośnierz, Przygocki.
CRACOVIA: Radziszewski – Wajda, Besch (2); L. Laszkiewicz, Słaboń, Sarnik – Prokop (2), Immonen; Kosidło, Dvořak, Lenius (5 + 20 kara meczu) – Kowalówka, Dulęba; Piotrowski, Biela, Martynowski - Kulik, Witowski; Horowski, Rutkowski, Cieślicki.
W Tychach zmierzyły się drużyny, których kibice darzą się wzajemnym szacunkiem. Stąd też atmosfera na trybunach była przyjazna także dla gości. Cracovia wygrała nadzwyczaj łatwo, a tym razem pierwsza tercja pozwoliła przyjezdnym ustawić dalszy przebieg potyczki. Tyszanie wprawdzie mieli więcej z gry, ale to goście stwarzali lepsze sytuacje.
W 6 minucie na ławkę par pojechał Bobček i "Pasy" to wykorzystały. Po akcji Immonena i Dvořaka strzelał ten drugi, a Kosidło zdążył z dobitką. Później udały się krakowianom dwie kontry zakończone strzeleniem goli w ciągu 59 sekund. Najpierw Sobecki zbyt krótko odbił "gumę" po uderzeniu Martynowskiego i Piotrowski skierował ją do pustej bramki. Po chwili Sarnik obsłużył Laszkiewicza, który z korytarza międzybulikowego przymierzył z nadgarstka. W tym przypadku fatalnie interweniował Sobecki.
W ostatniej tercji goście zdobyli w przewadze czwartego gola (Sarnik potężnie huknął z lewej strony) i przy takim wyniku miejscowi zaczęli prowokować. Stąd pojedynki bokserskie i kary. Kotlorz i Lenius za nadmierną ostrośc musieli udać się do szatni.
(gst)
Aksam Unia Oświęcim – Zagłębie Sosnowiec 5-4 (2-2, 2-0, 1-2)
0-1 Cychowski - Zdeněk 7:00
1-1 Řiha - Krajči 11:26
1-2 Bernat - Kostecki - Duszak 11:42
2-2 Łopuski - Jaros - Piekarski 14:09, w przewadze
3-2 Połącarz - Gabryś - Prochazka 22:35, w obustronnym osłabieniu
4-2 Jakubik 28:01, w osłabieniu
4-3 Zachariasz - Podsiadło 42:16
4-4 Golec - Zdeněk 43:58
5-4 Tabaček - Krajči - Zatko 57:37
Sędziowali: Jacek Rokicki (Nowy Targ) - Jacek Bernacki (Sosnowiec), Artur Hyliński (Oświęcim). Kary: 14 – 14 minut. Widzów 700.
UNIA: Witek – Piekarski (2), Noworyta (2); Łopuski, Prochazka, Jaros – Zatko (2), Urbańczyk (2); Krajči (2), Tabaček, Řiha (2) – Połącarz, Gabryś; Valusiak, Jakubik (2), Wojtarowicz – Radwan, S. Kowalówka, Stachura.
ZAGŁĘBIE: Nowak – Duszak, Kuc (4), Kostecki; Twardy, Bernat – Cychowski (4), Działo (2); Golec, Zdeněk, Horny – Jaskólski, Banaszczak; Podsiadło, Voznik, Zachariasz (2) – Kostromitin, Szewczyk, Białek (2), Ślusarczyk.
Losy meczu faworyzowanych oświęcimian ze skazanymi na porażkę sosnowiczanami ważyły się do ostatnich minut. Wtedy lewym skrzydłem urwał się Petr Tabaček, przymierzając w przeciwne „okienko”. Oświęcimianie uciekli spod gilotyny, bo 43 min nie potrafili wykorzystać okresu 1 min i 40 s podwójnej przewagi. Wtedy nie brakowało głosów, że po raz trzeci w tym sezonie wygrają sosnowiczanie.
– Zagraliśmy wręcz ohydny hokej, więc cieszą nas tylko punkty – przyznał na konferencji prasowej Charles Franzen, trener Aksamu.
– W trzeciej tercji zaskoczyliśmy agresywnością oświęcimian, doprowadzając do remisu w ciągu 102 sekund – powiedział Mariusz Kieca, trener sosnowiczan. – Potem do akcji wkroczył sędzia. Kary dla nas były, ale szkoda, że rozjemcy zabrakło odwagi, by w ostatniej minucie nałożyć dwie kary na oświęcimian. Widocznie „maluczcy” tej ligi nie mają prawa punktować...
Jacek Filus
Nesta Toruń – MMKS Podhale 3-2 (1-1, 1-0, 1-1)
1-0 Kalinowski 10:12
1-1 Ziętara - Różański - Sulka 10:48
2-1 Baranyk - Kuchnicki 29:09
3-1 Porębski - Ziółkowski 41:43
3-2 Ziętara - Różański 44:51, w przewadze
Sędziowali: Grzegorz Dzięciołowski - Patryk Kasprzyk (obaj Bydgoszcz), Sławomir Szachniewicz (Toruń). Kary: 4 - 6 min. Widzów 1300.
NESTA: Plaskiewicz – Bluks, Gaisinis; Bomastek, Kuchnicki, Marmurowicz – Koseda, Smeja; Wróbel, K. Kalinowski, Baranyk - Lidtke, Porębski; Jankowski, Dziegiel, Minge – Maj, Ziółkowski; Chrzanowski, Winiarski.
MMKS: Rajski – K. Kapica, Sulka; Różański, Czuy, Ziętara – W. Bryniczka, Łabuz; Kmiecik, Neupauer, Bomba – Landowski, Gacek; Michalski, Wielkiewicz, Szumal oraz R. Mrugała, Ćwikła.
JKH GKS Jastrzębie – KH Sanok 6-4 (2-2, 2-1, 2-1)
1. KH Sanok 29 65 151- 72
2. Cracovia 29 58 155- 97
3. Jastrzębie 29 56 113- 92
4. GKS Tychy 29 53 96- 69
5. Unia 29 53 123- 93
6. Zagłębie 29 28 88-124
7. Nesta Toruń 29 21 68-160
8. Podhale 29 14 74-161
W piątek grają: Cracovia - Nesta Toruń, Zagłębie - GKS Tychy, Podhale - Jastrzębie, KH Sanok - Unia (godz. 19, TVP Sport).
AnGo