Hokeiści Cracovii grają w kratkę. Po wygranej z Unią, dzisiaj w kolejnym spotkaniu "na szczycie" podopieczni Rudolfa Rohaczka musieli uznać wyższość GKS Tychy. Trzeciej porażki z rzędu doznała Unia.
Cracovia - GKS Tychy 1-4 (0-1, 0-1, 1-2)
0-1 Woźnica - Jakeš 5:25 w przewadze
0-2 Witecki - Galant - Przygodzki 22:39
0-3 Galant - Witecki - Przygodzki 44:32
0-4 M. Kozłowski - T. Da Costa 46:57
1-4 Sucharski - Piotrowski 51:56
Sędziowali: Zbigniew Wolas - Artur Hyliński (obaj Oświęcim), Jacek Bernacki (Sosnowiec). Kary: 8 - 10 min. Widzów 500.
CRACOVIA: Radziszewski (2) - Sznotala, Besch; L. Laszkiewicz, Słaboń (2), D. Laszkiewicz - Prokop, Dulęba; Sarnik, Rutkowski, Kosidło (2) - Wilczek, Kulik; Chmielewski (2), Sucharski, Martynowski - Lenius, Biela, Piotrowski.
GKS: Sobecki - Sokół, Jakeš; Bagiński, Pasiut, Woźnica - Kotlorz (2), Csorich; Witecki, Galant, Przygodzki - Mejka, Ciura; M. Kozłowski (4), T. Da Costa (2), T. Kozłowski - Wanacki, Gwiżdż (2); Banachewicz, Sośnierz, Sowa.
W barwch Cracovii zadebiutował - dzisiaj potwierdzony - kanadyjski obrońca Joel Lenius. 24-letni hokeista grał ostatnio w University Ontario. Na trybunach pustki i nie wiadomo jak wytłumaczyć fakt, że w tym sezonie na obiekt przy ul. Siedleckiego przychodzi tak mało kibiców.
Początek tercji należał do "Pasów", które nie wykorzystały kilku świetnych okazji. W 6 minucie na ławkę kar powędrował Słaboń i goście potrzebowali zaledwie 27 sekund, aby uzyskać prowadzenie. Po rozegranym "zamku" z linii niebieskiej wrzucił krążek Jakeš, a Woźnica z bliska dopełnił formalności. Później gra się wyrównała, choć z bramkarzy więcej pracy miał Sobecki. Zwłaszcza jego interwencja z 17 minuty - po strzale Martynowskiego - mogła się podobać.
W drugiej odsłonie zdecydowanie lepsi byli goście i udokumentowali to drugim trafieniem. Po kontrze i akcji lewą stroną Przygodzkiego, nadjeżdżający Witecki tylko dołożył łopatkę kija do krążka. Później tyszanie grali w czwórkę przeciwko trójce krakowian, ale tego nie wykorzystali. "Pasy" miały jedną świetną okazję w 34 minucie, ale po uderzeniu Leszka Laszkiewicza świetną interwencją popisał się Sobecki.
Ostatnia tercja to próby Cracovii na strzelenie kontaktowej bramki. To się nie udało, a na dodatek tyszanie - z bliska - strzelili dwa gole w ciągu 145 sekund i było po meczu.
Zagłebie Sosnowiec - Unia Oświęcim 5-4 (0-2, 1-2, 3-0 - 1-0) po dogr.
0-1 Wojtarowicz - Cinalski - Jakubik 6:21
0-2 Łopuski - S. Kowalówka 7:37
0-3 S. Kowalówka 33:02
1-3 Bernat 35:31, w osłabieniu
1-4 Łopuski - Rziha 36:17
2-4 Ślusarczyk - Twardy 41:37
3-4 Cychowski - Mazurek - Voznik 43:18, w podwójnej przewadze
4-4 Dołęga - Voznik 59:11
5-4 Ślusarczyk 64:05 z karnego
Sędziował: Sebastian Kryś z Katowic Kary: 16 - 16 minut. Widzów: 600.
ZAGŁĘBIE: Dzwonek - Działo, Kuc, Dołęga, Zachariasz, Szewczyk - Cychowski, Duszak, Bernat, Voznik, Kostecki - Kostromitin, Banaszczak, Podsiadło, Twardy, Ślusarczyk oraz Jaskólski, Mazurek, Golec.
UNIA: Zborowski - Zatko, Połącarz, Krajci, Prochazka, Rziha - Kłys, Noworyta, Łopuski, S. Kowalówka, Jaros - Cinalski, Gabryś, Valusiak, Jakubik, Wojtarowicz.
- Nie wiem, jak to się mogło stać - oto pierwsze słowa kapitana oświęcimskich hokeistów Jarosława Kłysa po przegranym meczu w Sosnowcu z Zagłębiem, które oświęcimianie nie tak dawno rozgromili we własnej hali 9-1. - Musimy zobaczyć zapis filmowy tego meczu. Zapłaciliśmy wysoką cenę za głupie kary i brak koncentracji. Nic więcej nie umiem na gorąco powiedzieć.
- Skoro przetrzymaliśmy najtrudniejsze chwile, czyli myślę o pierwszych dwóch tercji, w których goście aż tak bardzo nam nie "odjechali", pomyślałem sobie, że w tym meczu możemy jeszcze coś osiągnąć, no i przeczucie mnie nie zawiodło - cieszył się Mariusz Kieca, trener sosnowiczan. - Chwała chłopcom za to, że zostawili serce na lodzie.
Zupełnie odmienne nastroje panowały w oświęcimskim obozie. - Klasowy zespół, a za taki chcemy uchodzić, nie może przegrać meczu, dwukrotnie prowadząc trzema bramkami. Kiedy mecz wymyka się spod kontroli, łatwo popełnić błąd, a taki zdarzył nam się pod koniec trzeciej tercji oraz dogrywki, kiedy w wyniku nadmiernej liczby zawodników zostaliśmy ukarani rzutem karnym - tłumaczył Sławomir Wieloch, II trener Aksamu.
W hokeju trudniej o bramkę z karnego niż z futbolu, a - mimo to - Artur Ślusarczyk trafił z łatwością. - Lód był mocno zniszczony, więc nie wchodziły w grę jakieś zawiłe kombinacje. Wtedy liczą się proste rozwiązania.
Oświęcimianie przed rokiem, w Krynicy, przegrali w podobnych okolicznościach. Jak widać, historia niczego ich nie nauczyła.
(JAC)
MMKS Podhale Nowy Targ - Nesta Toruń 3-2 (1-1, 2-1, 0-0)
1-0 Ziętara - Różański - Sulka 2:40
1-1 Minge - Jankowski - Dzięgiel 19:11 w przewadze
2-1 Neupauer - Landowski - Szumal 24:13
3-1 Neupauer - Ćwikła - Dutka 36:06
3-2 Jankowski - Dzięgiel - Minge 38:15
Sędziowali: Pachucki (Gdańsk) – Kolusz i Długi (Nowy Targ). Kary: 16 – 4 min. Widzów 500.
MMKS: Rajski – Cecuła, Łabuz; Ziętara, Bomba, Różański – W. Bryniczka, Dutka; Ćwikła, Neupauer, Kmiecik – Landowski, Sulka; Michalski, Jastrzębski, Szumal – Chomič, Tylka, Budaj.
NESTA: Plaskiewicz – Gaisins, Bluks; Marmurowicz, Kuchnicki, Bomastek – Maj, Smeja; Minge, Dzięgiel, Jankowski – Lidtke, Porębski; Pieniak, K. Kalinowski, Winiarski - Chrzanowski.
(LES)
KH Sanok - JKG GKS Jastrzębie 4-2 (3-0, 0-1, 1-1)
1. GKS Tychy 8 19 25-16
2. KH Sanok 8 18 37-21
3. Jastrzębie 8 17 29-19
4. Cracovia 9 14 46-28
5. Unia 8 10 35-26
6. Nesta Toruń 8 9 22-39
7. Podhale 9 6 24-53
8. Zagłębie 8 6 24-40
W niedzielę grają: Nesta Toruń - Cracovia (14), GKS Tychy - Zagłębie (18), Unia - KH Sanok (18), Jastrzębie - MMKS Podhale (18).
(gst)