Bronowianka pokonała Leśnika Gorenice 3-0 w meczu inaugurującym wiosenną rundę rozgrywek w gr. I V ligi, Kraków.
V Kraków, gr. I: Leśnik Gorenice - Bronowianka Kraków 0-3 (0-2)
0-1 Marcin Hajduk 9
0-2 Bartosz Kiełbus 29
0-3 Marcin Gzyl 65
Sędziował Piotr Król (KS Olkusz). Żółte kartki: Siudut - Gzyl.
LEŚNIK: Wesołowski - Szymczyk, Drożyński, P. Kondek, Molenda - Szczurek (46 Chechelski), Kwiatkowski, W. Siudut, Kozak, Ścigaj (75 P. Siudut) - Kurkowski (86 Przybylski).
BRONOWIANKA: Wójcik - Maroszek, Kubik, Biegun, Kowalczyk - Dachowski (86 Onderka), Pietuchow, Kowalówka (75 Żerdecki), Hajduk (68 Samek) - Gzyl (80 Boruta) - Kiełbus.
Zimą w Bronowicach doszło do wielkich zmian kadrowych, odeszła spora grupa doświadczonych zawodników, w ich miejsce przyszło kilku młodszych, ale stanowiących sporą niewiadomą. Leśnik, zajmujący ostatnie miejsce w tabeli, był więc dla trenera Bronowianki Czesława Palika optymalnym rywalem na pierwsze sprawdzenie nowej ekipy. Tym bardziej, że jak się okazało w czasie inaugurującego wiosnę meczu w Gorenicach, zimą sił gospodarzom nie przybyło. Grali ambitnie, ale bez czysto piłkarskich argumentów, dość powiedzieć, że w całym meczu oddali jeden celny strzał... A na swoje pierwsze nieszczęście sami zapracowali kardynalnym błędem swojego obrońcy. Tak beztrosko przyjmował piłkę zagraną do tyłu przez kolegę, że przepuścił ją pod nogą z czego skorzystał Gzyl, wracający akurat spod bramki rywali. Piłkarz Bronowianki nie stracił głowy, gdy dostał taki prezent, zagrał na lewo do Hajduka, a ten wyszedł sam na bramkarza i rasowym technicznym strzałem posłał piłkę do siatki. Była zaledwie 9 minuta meczu...
Po stracie Leśnik podjął walkę, przez kilka minut miał przewagę w posiadaniu piłki, zaowocowało to kilkoma rzutami rożnymi i owym jedynym celnym strzałem (P. Kondek głową po podaniu z rogu Kozaka, ale lekko i wprost w ręce Wójcika). Bronowianka była o wiele groźniejsza - z trzech bramkowych szans wykorzystała tę z 29 min - dalekim podaniem Hajduk posłał piłkę za plecy obrońców, przejął ją Kiełbus, minął bramkarza i posłał do siatki. Za chwilę mógł skopiować wyczyn, ale strzelając trafił w poprzeczkę.
Po przerwie Leśnik już nie dotrzymywał rywalom tempa, a ci - przy kilku szansach - zrobili pożytek z jednej. W 65 min po podaniu Dachowskiego z prawej strony, Gzyl przepchnął się z obrońcą i bramkarzem, po czym wcisnął piłkę do siatki.
ST