Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > V liga
Trener Grębałowianki rzucał i krzyczał, wylądował na trybunach2012-09-30 00:18:00

V Kraków, gr. I: Grębałowianka - Bronowianka Kraków 2-2 (0-1)

0-1 Kowalczyk 40
1-1 Kwaśny, samob. 69
1-2 Ałłachwerdijew 70
2-2 Kwater 72
Sędziowali Robert Kurcius oraz Mateusz Kura i Dawid Kuś. Żółte kartki: Pacyga, Kwater, Mogielnicki - Małodobry, Augustyn. Czerwona kartka - Pacyga (61, 2. żółta).

GRĘBAŁOWIANKA: Marosek - Gawin (80 P. Walczak), Mogielnicki, Kubik, Ochman (85 Kozioł) - Kwater, Karaś (68 Kwiecień), Godyń, Sowa - Pacyga, Pikuła (56 Krawczyk).
BRONOWIANKA: Jakubiszyn - W. Walczak (46 Kwaśny), Frankowski, Gilski, Kowalczyk - Szeller, Małodobry (76 Lipiński), Hajduk, Ałłachwerdijew, Augustyn (80 Fall) - Gzyl.

Sytuacja w Grębałowie całkowicie zaskoczyła Bronowiankę. Dotąd to ona kilka razy w tym sezonie kończyła mecz w osłabieniu, tym razem to jej rywal był w tym kiepskim położeniu. Zadziwienie gości tymi okolicznościami było tak duże, że grając od 61 min w przewadze dali sobie strzelić dwie bramki i wywieźli z Grębałowa zaledwie remis. W końcówce mieli szanse, by ugrać więcej, ale zbyt nerwowo próbowali je wykorzystać.

Goście mogą mieć do siebie pretensje tym bardziej, że to nie był dobry dzień gospodarzy, którym dodatkowo nie pomagał od początku nerwowo reagujący na boiskowe byle głupstwa trener Michał Wiącek. Nerwowości szkoleniowca się nie dziwimy, sytuacja w tabeli jego zespołu nie jest łatwa, ale dziwimy się, że osiągnęła aż tak wielki poziom. Wiącek co chwilę wrzeszczał na sędziego, a w finale solowego występu z impetem rzucił mu pod nogi butelkę z wodą i wyleciał na trybuny. Co ciekawe, bez jednego zawodnika na boisku i bez trenera przy ławce rezerwowych Grębałowianka radziła sobie lepiej niż w komplecie.

Trenera z Grębałowa najbardziej zdenerwowała sytuacja, która skończyła się golem dla Bronowianki. Po starciu zawodników w  środku pola, sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości. Zdaniem szkoleniowca miejscowych powinien gwizdnąć w drugą stronę. Wiącek krzyczał na sędziego już wtedy, a jego zespół tak rozkojarzył się tą sceną, że nie upilnował rywali. Goście wymienili kilka podań, a na koniec Kowalczyk mocno huknął pod poprzeczkę i było 0-1. Winą za tę stratę trener grębałowian oczywiście obarczył sędziego. Znów powrzeszczał na arbitra i ciskał butelką z wodą, po czym ... pomaszerował na trybuny.

Wcześniej pierwsza połowa była wyrównana, ale bez podrywających z krzeseł scen pod bramkami.

W drugiej było ciekawiej. W 52 min Gzyl posłał piłkę w słupek. W 59 min Pacyga z wolnego uderzał nad spojeniem i to było jedna z ostatnich jego chwil na boisku. Za chwilę zszedł z czerwoną kartką, a parę minut później Grębałowianka dość szczęśliwie wyrównała. W 69 min na bramkę strzelał Kwiecień, piłkę wybijał Małodobry, gdy na linii jej lotu zjawił się Kwaśny. Odbita od niego w bilardowym stylu futbolówka zmieniła kierunek i pomknęła w stronę bramki, Jakubiszyn nie miał szans na obronę.


Natychmiast, bo w następnej minucie Bronowianka odzyskała prowadzenie - zamieszanie pod bramką gospodarzy wieńczył spokojnie celnym strzałem Ałłachwerdijew i wydawało się, że goście przejmą z powrotem kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Ale znów trwało to krótko...
W 72 min nie ustrzegli się kosztownego błędu - Kwater lekkim lobem z kilkunastu metrów pokonał Jakubiszyna i znów był remis.

Końcówka meczu należała do gości, ale z ich prób nie wyszły już kolejne bramki. Lob Szellera minął nieznacznie bramkę, potem Kowalczyk strzelał obok słupka. W 85 min po pięknej akcji gości, Hajduk wyszedł sam na bramkarza, próbował podcinki, ale dobrze zachował się Marosek w porę rzucając mu się pod nogi. Jeszcze Lipiński główkował po wolnym obok celu i mecz zakończył się podziałem punktów.

MAST


28.jpg
19.jpg
20.jpg
21.jpg
22.jpg
23.jpg
24.jpg
26.jpg
27.jpg
18.jpg
29.jpg
30.jpg
31.jpg
32.jpg
33.jpg
34.jpg
35.jpg
25.jpg
16.jpg
15.jpg
14.jpg
13.jpg
12.jpg
11.jpg
9.jpg
8.jpg
7.jpg
6.jpg
5.jpg
4.jpg
3.jpg
2.jpg
1.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty