Po dwóch tygodniach odpoczynku szczypiornistów Stali czeka trudne wyzwanie. ASPR Zawadzkie to nie byle jaki przeciwnik. Drużyna prowadzona przez kazachskiego trenera Giennadija Kamelina w poprzednim sezonie była o włos od awansu do ekstraklasy, ale przegrała barażowy dwumecz ze Śląskiem Wrocław.
- Kluczem do zwycięstwa będzie to, na czym cały czas bazujemy, czyli dobra gra w obronie i szybkie kontrataki. To nam wychodzi najlepiej - zaznacza Łukasz Janyst, skrzydłowy gospodarzy.
Zawadzkie to drużyna, która potrafi napsuć krwi najlepszym, ale też przegrać z zupełnie przeciętnymi rywalami. Chociaż zespół z województwa opolskiego zajmuje obecnie trzecią lokatę w lidze, na próżno szukać któregokolwiek z jego zawodników w dwudziestce najlepszych strzelców rozgrywek. Należy jednak pamiętać, że od paru sezonów niezmiennie plasują się oni w samej czołówce tabeli, na co uczula zawodnik Stali rodem z Kielc. - Ani przez chwilę nie możemy pozwolić sobie na rozluźnienie. Mamy po swojej stronie olbrzymi atut w postaci własnego boiska i musimy to wykorzystać. ASPR bez dwóch zdań lepiej gra u siebie, czego doświadczyliśmy w poprzednich latach.
Podopieczni Ryszarda Skutnika w sobotę wystąpią w najsilniejszym składzie. Powoli trenuje już nawet Marek Szpera, który po operacji stłuczonej nerki szybko wraca do zdrowia.
Tomasz Czarnota