Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Sportowe Podkarpacie
Resovia ma problem z murawą2009-11-11 16:30:00

- Najgorsza w całej lidze - tak o płycie boiska przy ul. Wyspiańskiego mówią rywale Resovii. A przecież kilka miesięcy temu właściciel obiektu Uniwersytet Rzeszowski zapłacił niemałe pieniądze za renowację murawy.


W środę grano w Boguchwale, Mielcu, Nowej Sarzynie, a nawet Zaczerniu. Świetnie zapowiadającego się meczu Resovii ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki nie było, bo dwudniowe, wcale nie najmocniejsze, opady deszczu zamieniły boisko w wielkie jezioro. Nie pierwszy raz. Na inaugurację sezonu, podczas spotkania z OKS Olsztyn, kałuże były jednak mniejsze i sędzia pozwolił grać. - Nie wiemy, dlaczego drenaż nie spełnia swojego zadania. Być może wykonawca robót popełnił błąd. Po powrocie prezesa Aleksandra Bentkowskiego z urlopu (przebywa za granicą na nartach - red.) udamy się na spotkanie z przedstawicielami Uniwersytetu Rzeszowskiego. Problem jest i trzeba go rozwiązać. Przecież w marcu i kwietniu pogoda też bywa kapryśna - mówi prezes piłkarskiej sekcji Resovii Adam Sadecki.
Resovia miała szczęście, że sędzia Paweł Płoskonka z Tarnowa i delegat PZPN Krzysztof Karaś z Siedlec nie
wnioskowali o ukaranie jej za zaniedbania przy organizacji meczu. - Różnie mogło być, choć pamiętajmy, że robiliśmy wszystko, by grać. Od wtorku zbieraliśmy wodę z boiska. Tyle, że przy nieustannie padającym deszczu to była syzyfowa praca - podkreślał Sadecki.

ZAMIAST PUENTY

CWKS Resovia przez jakiś czas żyła z władzami Uniwersytetu Rzeszowskiego jak pies z kotem. Potem nastąpiło ocieplenie stosunków, ale sprawa głównej płyty boiska znów może się stać kością niezgody. I nie chodzi tylko o nieszczęsny, wadliwy system udrażniania, bo Uniwersytet o murawę - choć to część umowy z klubem - po prostu nie dba. Albo robi to w sposób niewystarczający. Jesienią spustoszenia sieją dwudniowe opady deszczu, latem jest problem z podlewaniem trawy. Organizacja zajęć też szwankuje. - W czasie, gdy my trenujemy, robią to także oszczepnicy. Niebezpieczne narzędzia latają nam koło głów - mówią piłkarze.


gierka.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty