Włoski zespół Sisley Treviso okazał się za silny dla siatkarzy Asseco Resovii.
Po zwycięstwie w Rzeszowie 3-2, również w sobotnim rewanżu w Belluno wygrali Włosi, tym razem 3-1 (26-28, 25-21, 25-21, 26-24). I to oni zagrają w finale Pucharu CEV, zresztą już po raz piąty w historii. Ich rywalem będzie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle lub CSKA Sofia.
Resovia grała bez środkowego bloku Łukasza Perłowskiego, ale zaczęła bardzo agresywnie. Wykorzystując błędy gospodarzy rzeszowianie odskoczyli na 21-13. Mocnymi atakami wyróżniał się Grozer. Włosi nie poddali się, wyrównali, ale w końcówce dwa razy zapunktował Grozer i I seta wygrała Resovia 28-26.
Rzeszowianie dobrze zaczęli również II partię. Dobrze na rozegraniu spisywał się młody Baranowicz, a w defensywie Cernic. Pociski na drugą stronę słał nadal Grozer i było już 12-7 dla gości. Po tym jak Kovar zastąpił Papiego zrobiło się po 14, a gdy Bontje zablokował w końcu Grozera - 16-14 dla teamu z Treviso. Później był remis po 19, ale w końcówce Papi i Fei atakami i blokiem zrobili różnicę.
W bardzo ważnym III secie przewagę w decydujących momentach uzyskał Sisley, a zapracowali na nią najbardziej Papi, Bontje i Fei; ostatni punkt zdobył De Togni. W Resovii najwięcej serca do gry wkładał Cernic.
W IV partii Bontje i Fei byli nie do zatrzymania, a w Resovii kolegów do walki nieustająco podrywał Cernic. Pod koniec było 23-23 i 24-24, ale ostatnie dwie piłki wygrali Włosi.
- Zagraliśmy wspaniały mecz - powiedział Roberto Piazza, trener teamu z Treviso. - Chłopcy włożyli całe swoje serce, by awansować do finału. Chcę podziękować wszystkim, a szczególnie Papiemu, który zrobił wszystko co w jego mocy; a także Fei'emu i De Togniemu, którego zagrywki sprawiały prawdziwy kłopot defensywie Resovii. Resovia jest teamem stawiającym najwyższe wymagania, pokazała wolę walki, ale potrafiliśmy wyjść obronną ręką z trudnych sytuacji.
- To mógł być prawdziwy finał Pucharu CEV - stwierdził Ljubo Travica, trener rzeszowian. - Dwa znakomite teamy stoczyły dramatyczne mecze w bitwie o finał. Gratuluję Sisley'owi, który w tym meczu był bardziej precyzyjny i pokazał większe umiejętności. My chybiliśmy parę łatwych ataków, a przeciwnikowi takiemu jak Treviso takich prezentów się nie daje.
cev, st