Sandecja Nowy Sącz zremisowała 1-1 (1-1) z II-ligową Stalą Rzeszów. To był ostatni sparing dla obu zespołów przed startem rundy wiosennej.
Sandecja Nowy Sącz - Stal Rzeszów 1-1 (1-1)
Bramki: Czarny 33 (sam.) - Reiman 28
Sandecja: Różalski (46 Kozioł) - Borovicanin, Frohlich (46 Fechner), Zbozień, Woźniak - Berliński (68 Janic), Gawęcki, Cebula (46 Trochim) - Kowalczyk (75 Szeliga), Chmiest (61 Staniszewski), Eismann (46 Aleksander).
Stal Rzeszów: Lewandowski (70 Nalepa) - Hus (46 Hlousek), Rzucidło, Czarny, Maciorowski (46 Lebioda) - Prokic (46 Krauze), D. Jędryas (63 Krzysztoń), Margol (62 M. Jędryas), Reiman (80 Szala), Serafin - Maca (80 Prokic)
Z mocnym przeciwnikiem Stal nastawiła się na grę z kontry i tak zarobiła rzut wolny, a po nim bramkę. Reiman z 20 m posłał piłkę po tzw długim rogu i pokonał Różalskiego.
Sandecja szybko wyrównała - bardzo aktywny na lewym skrzydle Eismann dośrodkował w pole bramkowe na tyle sprytnie, że obrońca z Rzeszowa – Czarny – próbując zażegnać niebezpieczeństwo wpakował piłkę do własnej bramki. Wcześniej znakomitych okazji nie wykorzystali między innymi Frohlich, Cebula, Chmiest oraz Kowalczyk, który trafił nawet w poprzeczkę.
- Zawsze jestem niezadowolony, kiedy mój zespół nie wygrywa. Tym bardziej, jeżeli gra się z klubem drugoligowym, a to my jesteśmy zespołem z czołówki I ligi – komentował sparing Mariusz Kuras, trener Sandecji. - Nie obrażając nikogo, muszę powiedzieć, że był to sparing, w którym wielu ludzi powinno mnie przekonać, że zasługuje na grę. Było jednak przeciwnie. Zmiennicy wchodzą i nie wnoszą nic. Jeżeli ktoś nie chce walczyć o miejsce w składzie i z góry zakłada, że się nie załapie, to faktycznie grał u mnie nie będzie.
W Stali zagrał Martin Hlousek, który odszedł w przerwie zimowej z Sandecji do Wisły Płock, ale po miesiącu rozwiązał kontrakt. Być może będzie grał w Rzeszowie.
sandecja.pl/pilka.stal.rzeszow.pl