Wygranej Orła Piaski Wielkie w tak wysokich rozmiarach (5-1) w Nowej Wsi mało kto się spodziewał.
- Po raz pierwszy od sześciu tygodni zagraliśmy w optymalnym składzie, stąd końcowy efekt. Niwa także miała swoje okazje - zwłaszcza po przerwie, ale na wysokości zadania stawał Szymacha - podsumował trener piaszczan, Marek Holocher.
Na początku drugiej połowy gospodarze próbowali powstać z kolan. Jednak Dudzic przegrał pojedynek z bramkarzem. Potem, po strzale Swarzyńskiego, piłka odbiła się od słupka, a mogący ją wepchnąć do siatki Piskorek, spudłował, choć miał przed sobą pustą bramkę. Nie strzelisz, to dostaniesz. Miejscowi na własnej skórze doświadczyli starej futbolowej maksymy, bo strata trzeciej bramki całkowicie podcięła im skrzydła.
Niwa Nowa Wieś - Orzeł Piaski Wielkie 1-5 (1-2)
0-1 Czyżowski 9
0-2 Gołoś 29
1-2 Piskorek 35 (karny)
1-3 Gołoś 65
1-4 Kapera 83,
1-5 Sieradzki 90
Sędziował Roman Baran z Nowego Targu. Żółte kartki: Chwierut - Ciepły, Petho. Widzów 150.
NIWA: Felsch - Tlałka, Góral, Śleziak, Januszyk - Kajor (82 Rozner), Merta (72 Śliwa), Chwierut, Swarzyński - Piskorek, Dudzic.
ORZEŁ: Szymacha - Kubera, Ciepły, Załęga, Radwański - Chachlowski (72 Kapera), Mróz (88 Wolak), Petho, Gołos - Sieradzki, Czyżowski.
mifi/AnGo