Spójnia Osiek-Zimnodół - Borek Kraków 1-2 (1-1)
1-0 Porębski 18
1-1 Jatczak 25
1-2 Józkowicz 70
Sędziował Mariusz Kuś z Tarnowa. Żółte kartki: Ziarno - Tyrpuła.
SPÓJNIA: Ciszewski - Czarnota (46 Kosałka), Ziarno, Glanowski (75 Cyganek), Kuć - Skawski, Porębski, Michał Mróz (46 Karpiński), Bereta - Okere (82 Marcin Mróz) - Tukaj.
BOREK: Macheta - Kupiec, Szopa, Jatczak, Anton - Majcherczyk, Tyrpuła, Józkowicz (85 Zawora), Dąbrowski (64 Popowicz) - Dutka (83 Gniadek), Piskorz.
Piłkarze Borku chyba jeszcze bardziej żałują remisu u siebie z Sokołem przed tygodniem, lecz i tak ich sytuacja w tabeli jest ciekawa. W najbliższą środę krakowianie jadą do Zielonek i wyrównane zostaną zaległości. Ewentualne zwycięstwo, o które nie będzie łatwo, a przekonał się o tym w sobotę Orzeł Balin, dałoby podopiecznym Mariusza Myślewskiego drugie miejsce!
Spójnia wiosną nie błyszczy i znalazło to potwierdzenie także tym razem. Goście prezentowali się znacznie lepiej i tak na dobrą sprawę powinny wygrać wyżej. Szczególnej urody była bramka na 1-1. Zdobył ją obrońca Jarosław Jatczak z własnej połowy, a więc z ok. 60 metrów! Piłka skozłowała i przelobowała bramkarza, który chyba zlekceważył to zagranie.
(KB)