Drugi mecz kontrolny Hutnika, tym razem z trzecioligowym Beskidem Andrychów, rozpoczął się z małymi przygodami. Goście się spóźnili i na sztucznej murawie przy ul. Ptaszyckiego pojawili się z 10-minutowym poślizgiem. Jakby tego było mało, to przez kolejny kwadrans czekano na... sędziego. - Pewnie jechał za nami - żartował grający trener Beskidu, Mirosław Kmieć. Po 25 minutach grę rozpoczęto, a w roli rozjemcy wystąpił kierownik hutniczej drużyny.
Potyczka rozpoczęła się od ataków andrychowian, którzy przez początkowe minuty nie opuszczali połowy gospodarzy. I wówczas - po długim zagraniu - nie popisał się bramkarz Beskidu, nie trafił w piłkę i Białkowski samo popędził na bramkę uzyskując prowadzenie. Z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić miejscowi, a efektem tego kolejne trafienia.
Po przerwie na murawie pojawiła się druga jedenastka Hutnika i ta wygrała 3-1. Opóźnienie sparingu nie było na rękę trenerowi Andrzejowi Paszkiewiczowi, bowiem o godz. 12.15 w balonie przy ul. Bulwarowej juniorzy starsi (a grali niemal w komplecie z Beskidem) spotkali się w ramach ekstraklasy halowej z Górnikiem Wieliczka i choć byli zmęczeni, to pewnie wygrali 7-4.
W Hutniku po przerwie z dobrej strony pokazał się testowany bramkarz B. z czołowej drużyny III ligi. Także po przerwie ponowny debiut w nowohuckiej drużynie zanotował niedawno pozyskany ze Szreniawy Krzysztof Świątek.
Trener Beskidu, Mirosław Kmieć, nie krył obaw przed pierwszym meczem kontrolnym w ramach przygotowań do wiosny w III lidze. Zimą w kadrze doszło do sporych zmian. Odeszli: Paweł Góra i Michał Kliber (BKS Bielsko-Biała), Dariusz Fryś (wyjazd zagraniczny), Szymon Nowicki (Niwa Nowa Wieś), Mateusz Kruk (powrócił na Śląsk), Paweł Strojek i Paweł Zalewski zrezygnowali z gry.
W ciągu kilku dni szkoleniowiec musiał poszukać następców. Nowymi twarzami w zespole są: Michał Tarabuła (Przecieszów), Łukasz Rupa (Kalwarianka), Patryk Rumiński (Zagłębie), Robert Smoliński i Mateusz Chworostiany (Stadion Śląski Chorzów).
Jednak największym problemem jest obsada bramki. Po odejściu Góry w Andrychowie pozostali jedynie Kamil Syty, który skończył wiek juniora i Michał Kurzyniec. Dla tego duetu młodzieżowców III liga może się okazać zbyt wysokim progiem, zwłaszcza, że ten pierwszy może mieć kłopoty z treningami.
– Mecz w Krakowie pokazał mi, że przed zespołem wiele pracy, żeby go na nowo poukładać, jednak nie z takich opresji podczas ośmiu lat pobytu w Andrychowie się wychodziło – powiedział naszemu portalowi Mirosław Kmieć, trener Beskidu.
Z Konrada Koźmińskiego, który strzelił drugą bramkę, trener zrezygnował.
Hutnik Nowa Huta – Beskid Andrychów 5-2 (2-1)
1-0 Białkowski 9
2-0 Lampart 17
2-1 Knapik 33
3-1 Lubera 60
4-1 Jarosz 73
4-2 Koźmiński 75
5-2 Bienias 78
Hutnik I połowa: Jasowicz - Antoniak, Urbaniec, S. Jagła, B. Jagła - Buras, Guja, Sierakowski, Lampart, Białkowski - Nawrot.
Po przerwie: Testowany - Urbaniec, Bienias, Jarosz, Zimny - Leksander, M. Krawczyk, Gamrot, Zdziński, Świątek - Lubera.
BESKID: Syty – Tarabuła, Zając, Rumiński, Strojek – Rupa, Kmieć (46 Adamus), Sobala, Kaczmarczyk – Smoliński (46 Koźmiński), Knapik.
AnGo/Kamil Studnicki