Spotkanie dwóch czołowych ekip IV ligi zakończyło się bezbramkowym remisem, chociaż zarówno Borek jak i Iskra mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Borek Kraków – Iskra Klecza Dolna 0-0
Sędziował Michał Matyjaszek (Oświęcim). Żółte kartki: Boczarski, Józkowicz – Niewidok, Glanowski, Kozioł. Widzów 120.
BOREK: Macheta – Kupiec, Szopa, Jatczak, Popowicz – Boczarski (70 Kozicki), Józkowicz, Nowak (84 Grzesiak), Leśniewicz (75 Blecharski)– Bagnicki, Dutka (68 Piskorz).
ISKRA: Kawaler – Kozioł (88 Węgrzyn), Witek, Nowak, Glanowski – Korba, Smagło, Dobisz (75 Komalczyk), Kryjak (88 Drechny), Niewidok - Kukieła.

Fragment meczu Borku z Iskrą. Fot. Michał Piszczek

Fot. Michał Piszczek
Obie drużyny rozpoczęły mecz ostrożnie. Lekką przewagę mieli gospodarze, którzy częściej utrzymywali się przy piłce, ale to przyjezdni jako pierwsi stworzyli groźna sytuację. W 10 min. dośrodkowywał Kryjak, ale piłkę pewnie złapał Macheta. Za chwilę, po drugiej stronie boiska, w dogodnej sytuacji znalazł się Dutka, ale futbolówkę po jego uderzeniu obronił Kawaler.
W 21 min. Iskra kilkoma podaniami wymanewrowała defensorów rywala, w dobrej sytuacji znalazł się Smagło, ale w ostatniej chwili jego uderzenie zablokował Jatczak. Borek na tę akcję odpowiedział najpierw strzałem Bagnickiego z 30 metrów, który sprawił wiele problemów golkiperowi z Kleczy Dolnej, a chwilę później gospodarze przeprowadzili groźną kontrę, jednak Dutka z bliska strzelił nad poprzeczką.
Druga odsłona była podobna do pierwszej, z tą jednak różnicą, że lekką przewagę mieli przyjezdni. Gola tuż po przerwie mógł zdobyć Kukieła, ale w ostatniej chwili uprzedził go Szopa. W 55 min. popisał się bramkarz gospodarzy, który nogą obronił uderzenie Kryjaka. Swoje sytuacje miał także Borek, jednak dwukrotnie od Dutki lepszy okazał się Kawaler, a strzał Piskorza zablokował jeden z defensorów gości.
W ostatnich minutach obie ekipy mogły pokusić się o zdobycie bramki i tym samym trzech punktów. W 80 min. w sytuacji sam na sam z Machetą znalazł się Kukieła, jego strzał był jednak niecelny. Borek swoją szanse miał w doliczonym czasie gry. Grzesiak wrzucił piłkę w pole karne, Piskorz dograł jeszcze do Szopy, ale ten będąc tuż przed bramką nie trafił w futbolówkę.
Michał Piszczek/ksborek.pl