Po dobrym meczu inaugurującym czwartoligowe rozgrywki w Piaskach Wielkich bramek kibice nie zobaczyli. Przeciszovia miała więcej z gry i dominowała w środku pola, ale to miejscowi stworzyli więcej dogodnych pozycji. Podział punktów nie krzywdzi żadnej z drużyn.
Pierwsze minuty mogły przynieść gole. Najpierw Michał Mróz strzelił obok słupka, a w odpowiedzi - po serii kiksów defensywy Orła - bliski szczęścia był Bartłomiej Chrapkiewicz. W 7 minucie - po wrzutce z wolnego Piotra Wajdy - nie zdążył dołożyć nogi do piłki Marcin Ciepły. Później zaatakowali przeciszowianie, ale długo nie potrafili sobie wypracować klarownej okazji. Dopiero w 21 minucie - po dośrodkowaniu Szymona Poręby - osamotniony Dariusz Kapera strzelał z woleja i choć miał do bramki 7-8 metrów, to fatalnie spudłował. Po chwili miejscowi przeprowadzili szybką, składną akcję. Mróz mimo ostrego kąta mógł uderzać, ale dostrzegł lepiej ustawionego Jarosława Guzika, który sprzed linii pola karnego lobował bramkarza i minimalnie chybił. W 28 minucie strzelał Bartłomiej Chrapkiewicz, Sławomir Szymacha nie złapał futbolówki, jednak sytuację wyjaśnił Ciepły. W następnej akcji Adamczyk ośmieszył Tomasza Orzechowskiego, lecz uderzył mało precyzyjnie. Pięć minut później powinno być 1-0; po świetnym podaniu Mroza sam przed Markiem Kudłacikiem znalazł się Wajda, ale znakomitą interwencją - zostawiając lewą rękę - popisał się golkiper gości. I jeszcze tuż przed przerwą gospodarze mieli okazję. Stanisław Łazarczyk obsłużony przez Jarosława Guzika przymierzył z 16 metrów, lecz nie trafił czysto w futbolówkę.
Po przerwie tempo gry wyraźnie siadło, a i okazje można było policzyć na palcach jednej ręki. W 49 minucie wrzucił piłkę z prawej strony Adamczyk, a Jarosławowi Guzikowi zabrakło pół głowy do szczęścia. W 67 minucie - w podobnej sytuacji - po crossie Jakuba Żurka nie trafił Chrapkiewicz. Z kolei dwanaście minut później Mariusz Gałgan z linii pola karnego przymierzył w słupek i w zasadzie emocje się skończyły.
AnGo