Rozmowa z Samuelem Stefanikiem, pomocnikiem Bruk-Betu Termaliki Nieciecza
- W sobotę „Słonie” rozegrają ostatni mecz wyjazdowy w tej rundzie. Zmierzą się z Górnikiem Łęczna. Czego spodziewacie się po tym spotkaniu?
- Na pewno walki. Zarówno my, a także gospodarze mają jeszcze coś do ugrania na finiszu pierwszej części sezonu. Do tej pory zdobyliśmy na wyjazdach piętnaście punktów. Wygraliśmy m.in. z Lechią Gdańsk, Cracovią czy Śląskiem Wrocław. Cztery razy przegrywaliśmy. Mam nadzieję, że po meczu w Lublinie dopiszemy kolejny komplet punktów. Po porażce z Zagłębiem czujemy się zmotywowani i zamierzamy to udowodnić na murawie. Nasz cel to zwycięstwa w ostatnich dwóch spotkaniach w tym roku.
- W sobotę możesz zagrać czwarty raz przeciwko Górnikowi Łęczna. Jak wspominasz dotychczasowe spotkania z tym rywalem?
- Było różnie. W barwach Podbeskidzia w Bielsku-Białej wygraliśmy po dobrym meczu 2:0. Ponownie z Górnikiem zagrałem w maju w Łęcznej. Nie wspominam tej wyprawy miło, przegraliśmy 1:5. W barwach Bruk-Betu Termaliki pokonaliśmy natomiast Górnik 2:1. Oby teraz też było podobnie.
- W ostatnich dwóch meczach zagrałeś jako napastnik. Jak czujesz się na szpicy?
- Nie jest to moja nominalna pozycja. Starałem się jak najlepiej realizować zadania trenera. W przypadku drużyny przyniosło to odmienne wyniki. W Krakowie z Cracovią wygraliśmy, potem przegraliśmy u siebie z Zagłębiem.
www.termalica.brukbet.com