Rozmowa z Bartłomiejem Smuczyńskim, piłkarzem Termaliki Bruk-Betu Nieciecza.
- Lechia Gdańsk będzie kolejnym rywalem, z którym w niedzielę zmierzy się Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Czy to mecz, który wywołuje u Ciebie szczególny dreszczyk emocji?
- Nie ma co tego ukrywać. W klubie z Pomorza spędziłem siedem lat. Wciąż mam do niego sentyment. Jeżeli znajdę się w kadrze na to spotkanie, to wrócę do miejsca, w którym zdobyłem pierwsze szlify swojego piłkarskiego rzemiosła.
- Jaka była Lechia Gdańsk za czasów Barłomieja Smuczyńskiego?
- Całkiem inna. W drużynie, w której byłem zostali tylko Piotr Wiśniewski i Rafał Janicki. Mnie do seniorów wprowadził trener Bogusław Kaczmarek. W ekstraklasie szansę otrzymałem od Michała Probierza. Lechia to klub, w którym wciąż mam znajomych. Podobnie zresztą jest w Gdańsku.
- Do spotkania z Lechią przystąpicie po porażce z Wisłą Kraków.
- Niestety. Poniedziałkowe spotkanie nie ułożyło się po naszej myśli. Naszym celem było zwycięstwo. Tak się nie stało. Nie oznacza to, że rezygnujemy z walki o pierwszą ósemkę.
- W niedzielę zmierzycie się z drużyną, która ostatnio dobrze prezentuje się na własnym stadionie.
- Odniosła na nim pięć zwycięstw z rzędu. To robi wrażenie. Lechia u siebie to zupełnie inna drużyna niż na wyjeździe. Przed własnymi kibicami, na pięknym stadionie, spisuje się świetnie. Moim zdaniem bardzo pomagają jej fani. Są jej dużym atutem. Dla nas występy przed taką publicznością to nic nowego. W ekstraklasie jesteśmy już od roku i zagraliśmy już niejeden mecz w takich warunkach.
termalica.brukbet.com