Piłkarze krakowskiej Wisły, przebywający na zgrupowaniu w Turcji, rozegrali w niedzielę drugi mecz kontrolny. Tym razem podopieczni trenera Franciszka Smudy ulegli chińskiemu Guangzhou R&F F.C 0-3.
Wisła Kraków – Guangzhou R&F F.C. 0-3 (0-1)
0-1 Michel 13
0-2 Michel 72 (karny)
0-3 Aaron 80
WISŁA: Buchalik (46 Bieszczad) – Witek, Żemło (54 Garguła), Sadlok, Szywacz (70 Bartosz) – Sarki (60 Jankowski), Uryga, Boguski (67 Kuczak), Stilić (46 Bangura), Guerrier – Brożek (46 Stępiński).
GUANGZHOU: Liu Dianzuo (20 Zhang Shichang) – Tang Miao, Zhang Yaokun, Jin Yangyang, Zhang Chenlong – Wang Song, Park Joo-Yuk, Michel – Chang Feiya, Jiang Ning, Lu Lin.
Jako pierwsi do głosu doszli Chińczycy, którzy próbowali zaskoczyć Buchalika zagraniem w pole karne z lewej strony, jednak napastnik Guangzhou nie sięgnął piłki. W odpowiedzi mocny strzał na bramkę przeciwnika posłał Sadlok, ale dobrze ustawiony golkiper pewnie złapał futbolówkę.
W 13. minucie rywale objęli prowadzenie po błędzie Sadloka, który podał piłkę przeciwnikowi. Bezradny Buchalik nie miał najmniejszych szans w sytuacji sam na sam.
Kolejne minuty upływały pod dyktando Wisły, która prowadziła grę. W 35. minucie Brożek umieścił piłkę w bramce Guangzhou po prostopadłym zagraniu Stilicia, jednak arbiter uznał, że napastnik Białej Gwiazdy znalazł się na pozycji spalonej. Dwie minuty przed przerwą doskonałą okazję do wyrównania miał Sarki, ale uderzył z 12. metra obok bramki.
Po zmianie stron, w 52. i 54. minucie, Biała Gwiazda popisała się dwiema ładnymi akacjami. Najpierw Stępiński, po przeprowadzonym kontrataku, strzelił obok bramki, a później Uryga uderzył z woleja ponad poprzeczką, marnując dobrą centrę z rzutu rożnego. 67. minuta przyniosła Wiśle kolejną sytuację strzelecką, jednak tym razem Stępiński chybił w sytuacji sam na sam z bramkarzem.
W 72. minucie zawodnicy Guangzhou podwyższyli rezultat po strzale Michela z rzutu karnego. Sześć minut później testowany przez Białą Gwiazdę Bangura zdecydował się na uderzenie z woleja, ale piłka powędrowała nad poprzeczką.
Dwie minuty później chińska drużyna prowadziła już 3-0. Po raz kolejny Bieszczad musiał uznać wyższość rywala, przegrywając w sytuacji sam na sam z Aaronem. Końcówka rywalizacji nie przyniosła Białej Gwieździe dogodnych okazji do odnotowania honorowego trafienia.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA