Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Ekstraklasa
Michał Miśkiewicz: Taki debiut będzie mi się śnił po nocach2012-12-08 20:30:00

- Swój debiut ligowy w Wiśle, jakikolwiek by nie był, zapamiętałbym do końca życia. Ten debiut będzie mi się śnił po nocach” – mówił po meczu z Zagłębiem Michał Miśkiewicz, dla którego było to pierwsze ligowe spotkanie w barwach Białej Gwiazdy.


- W ciągu dziesięciu minut debiut zamienił się w koszmar. Jedyne, co mogę zapisać na plus, to że udało mi się zadebiutować w barwach Wisły w Ekstraklasie. Cała reszta to źle, bardzo źle. Dać sobie strzelić cztery bramki, to wstyd. Cóż więcej mówić… - martwił się w rozmowie z serwisem klubowym bramkarz Wisły.

- Koledzy z obrońcy nie pomagali...
- Niestety. W obronie nic nie zagraliśmy i konsekwencją tego są cztery bramki. Nie popisaliśmy się. Starałem się krzyczeć na nich, ale nic to nie dało. Bez dwóch zdań – zagraliśmy katastrofalnie z tyłu. Nie ma co tu komentować.

- Trzy razy rywale znajdowali się sami przed tobą.
- Starałem się coś zrobić, szczęście nie dopisało, bo te sytuacje to były okazje sam na sam, a przy nich potrzebny jest łut szczęścia. Przy trzeciej bramce odbiłem piłkę, ale ona spadła z powrotem pod nogi przeciwnika. Cóż zrobić?

- Kilka sytuacji sam na sam udało Ci się jednak obronić. Gdyby nie ty, to Wisła przegrałaby zapewne wyżej.
- Po coś stoję w tej bramce. Ważne jest jednak to, że cztery gole przepuściłem. Swój debiut ligowy w Wiśle, jakikolwiek by nie był, zapamiętałbym do końca życia. Ten debiut będzie mi się śnił po nocach. Ten mecz zapadnie mi głęboko w pamięć, ale co zrobić? Musimy się wziąć w garść. Mamy zimę, trzeba się obudzić w trakcie obozów i wiosną być inną drużyną. Nie możemy tak grać, żeby u siebie tracić trzy bramki,  a na wyjeździe cztery. To jest zdecydowanie za dużo. Teraz jest na to najlepszy okres. Dobrze, że ta przerwa przyszła.

- Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz?
Trener Primel już od kilku dni w fajny sposób przygotowywał mnie do tego, że mogę zagrać. Zrobił to w dyplomatyczny sposób i za to uznanie dla niego. Wie jak do tego podejść, bo jest byłym bramkarzem i wie, jak to rozegrać. Na początku mówił mi, że może być taka sytuacja, że zagram i żebym myślał o tym. Ostateczna decyzja nastąpiła jednak na odprawie przed meczem.

M. Górski/ wisla.krakow.pl


miskiewicz1.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty