Wisła Kraków pokryje w całości koszty utrzymywania swojego stadionu. Tak wynika z treści porozumienia władz klubu z miastem. Ma ono zostać podpisane do końca tygodnia i zakończyć kłótnie urzędników miejskich z władzami "Białej Gwiazdy" o opłaty za prąd i ogrzewanie.
Z kolei do końca roku zostanie spisany aneks do umowy dzierżawy obiektu. Negocjacje w tej sprawie ciągną się od dwóch lat.
Według urzędników miejskich Wisła nie zapłaciła w tym roku nawet złotówki za dzierżawę obiektu, choć uruchomione zostały wszystkie cztery trybuny. A że kasa miejska jest pusta, magistrat twardo zabrał się za egzekwowanie należności. W grę wchodzi niemała kwota. Na podstawie obowiązującej w latach 2008-2009 umowy, Wisła płaciła 1,5 mln zł rocznie za dzierżawę.
Prace na stadionie ciągle jednak trwają, ostatecznie skończą się dopiero w lutym 2012 r. A władze klubu ciągle znajdują jakieś mankamenty, np. awarię oświetlenia podczas meczu 20 października. Sytuację tę zręcznie wykorzystują władze Wisły, argumentując, że nie mogą przejąć obiektu z usterkami. Do podpisania aneksu miasto i Wisła mają rozliczyć też zaległe opłaty za ten rok. Jak podaje miejski Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, klub zalega ok. 3 mln zł, za prąd, ogrzewanie i korzystanie z kontenerowni, czyli zaplecza w czasie prac budowlanych.
W swoim oświadczeniu Wisła twierdzi, że płaci wystawiane faktury i za własne pieniądze "poprawia" stadion. Trzy miliony mogą zatem stać się nową kością niezgody między miastem a Wisłą, a porozumienie ma charakter tymczasowy, dwumiesięczny.
Według aneksu Wisła rocznie ma płacić na rzecz miasta jeden procent od dochodów z części sportowej i trzy procent z części komercyjnej. Ważne przy ustalaniu opłat będą więc wpływy ze sprzedaży biletów, z dzierżawy lokali sklepom i restauracjom oraz wynajmu zamożniejszym kibicom 34 skyboxów (loże VIP).
Na razie potencjalne dochody wylicza rzeczoznawca. Łączna kwota dzierżawy obiektu przy Reymonta może sięgnąć ok. 2 mln zł.
Wcześniej mówiło się o tym, że miasto będzie naliczać stawki od kosztów budowy stadionu. Te zamiast niecałych 400 mln zł wyniosły jednak 560 mln i klub takim wydatkom nie zdołałby sprostać.
Piotr Rąpalski
Gazeta Krakowska