Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
RYSZARD NIEMIEC o krakowskim marszu o futbol wolny od przemocy2013-09-15 15:15:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (203)

Komu najbardziej przystoi milczenie?


Sytuacja nie pozostawia najmniejszej wątpliwości: kto jest za tym, aby Kraków nie wytykano palcami jako miasto nożowników, przyszedł na stadion im. dr. Edwarda Cetnarowskiego (Marszałka Józefa Piłsudskiego, Ojca Świętego Jana Pawła II) i spacerkiem dotarł pod pomnik płk. Henryka Reymana.


Tych świadomych obywateli, przybywających z porywu serca, trudno nazwać tłumem. Większość tysięcznej gromady stanowili ludzie w rozmaity sposób związani z futbolem klubowym, terenowymi strukturami związku piłkarskiego. Imponująco wypadła młodzież obu wielkich klubów, maszerująca w zwartym szyku, obok uczniów szkół piłkarskich z Grochowskiej, Szablowskiego i Nowej Huty. Nie zawiodły obie drużyny ekstraklasy, przy czym ci z Cracovii paradowali w ramach obowiązkowych powinności, na czele z Wojciechem Stawowym, natomiast wiślacy byli pod komendą swego kapitana Głowackiego, albowiem trenera Franciszka Smudę w trybie pilnym wezwała klubowa zwierzchność. Dodajmy, że ta zwierzchność zostawiła zawodnikom wolną rękę i trzeba powiedzieć, że większość umiała dokonać właściwego wyboru. Imponująco prezentowali się hokeiści, mistrzowie Polski w hokeju, prowadzeni przez samego Rudolfa Rohaczka. Organizatorzy liczyli na stworzenie wielce symbolicznego melanżu hokeistów Cracovii z koszykarkami Wisły, aliści podopieczne Can-Packu nie dały się tego wieczoru wyswatać. Także nieco osamotniony czuł się otwierający Marsz Milczenia krakowski Lajkonik, domagający się towarzystwa Wawelskiego Smoka i w efekcie do końca wielce nieukontentowany…


W ten poniedziałek pogoda nie była sprzymierzeńcem i uczyniła ten dzień drastycznym wyjątkiem w wyjątkowo ciepłej i słonecznej dekadzie września. Mimo to Marsz nie odstraszył sporego grona znamienitych krakowian, których obecność przełamała powszechny sceptycyzm i przekonanie o rosnącej bierności Polaków w demonstrowaniu obywatelskich postaw. W poprzedzającym manifestację dniu ktoś wskazał na 16-procentową frekwencję w wyborach senatora na Podkarpaciu, ktoś inny perorował w internecie, że krakowianie obawiają się kontrmanifestacji, która może przemienić imprezę w bijatykę. A mimo tych obaw znaleźli czas wojewoda krakowski Jerzy Miller, pani prezydent Krakowa Magdalena Sroka, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor nauk medycznych Wojciech Nowak, posłowie polskiego Parlamentu Andrzej Duda, Ireneusz Raś, Jerzy Fedorowicz, Irena Gądek, przewodniczący i wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider i Józef Pilch, kilku radnych miejskich i dzielnicowych… Małopolską Radę Olimpijską reprezentował prof. dr hab. Józef Lipiec. Bynajmniej nie służbowo, ale jak najbardziej z potrzeby ducha, maszerował w otoczeniu najbliższych współpracowników komendant wojewódzki policji nadinspektor Mariusz Dąbek. Na końcu (wszak ostatni będą pierwszymi) wymienię trójkę kapłanów: wysłannika Metropolity Krakowskiego JE Kardynała Stanisława Dziwisza - ks. Grzegorza Jelenia, kapelana Cracovii - ks. Henryka Surmę, kapelana małopolskiego piłkarstwa - ks. Stanisława Wajdziaka. Dobrym echem odbiła się idea poparcia piłki bez przemocy i szowinizmu w Kielcach, Katowicach, Łodzi, Opolu, nawet w Białymstoku. Dlatego pofatygowali się pod Wawel prezesi Mirosław Malinowski, Rudolf Bugdoł ze swoim zastępcą Henrykiem Kulą, Edward Potok w asyście wybitnych piłkarzy Marka Dziuby i Ryszarda Polaka, Wiesław Korek i Witold Dawidowski. Dzięki obecności tych postaci idea Marszu zyskała na elitarności i autorytecie, została pozytywnie odnotowana w licznych przekazach medialnych.


Kluczowy problem starań o wyeliminowanie z futbolowej rzeczywistości całego pandemonium patologii, ujął trafnie Marek Bartosik z „Gazety Krakowskiej”. Słusznie zauważył, że w Marszu udział wzięli ci, którzy piłkę naprawdę kochają, natomiast od udziału uchyliły się stowarzyszenia kibiców, których aktywność przesądza o postrzeganiu dyscypliny w społecznym odbiorze. Ten fakt, mało zresztą pocieszający, najlepiej opisuje skalę trudności w dotarciu do jaśniejszych stron najgłośniejszej części zbiorowości stadionowej. Sądząc po wpisach na stronach internetowych obu stowarzyszeń, idea Marszu wzbudziła sterowaną wrogość. O tyle to dziwne, że przesłanie manifestacji nie nosiło charakteru konfrontacyjnego, wręcz odwrotnie, miało charakter szlachetnej sugestii o wyższości moralnej idei pojednania nad aktami nienawiści. Dlatego najwyższa pora postawić zasadnicze pytanie: komu zależy, aby tężejące pokłady pogardy i chęć upokarzania konkurencyjnych klubów i ich sympatyków, uznawać za nieoficjalną doktrynę obowiązującą po obu stronach Błoń? Komu przynosi ona korzyści? Dlaczego infekuje coraz to młodsze pokolenia kibiców? Władze obu klubów, jeśli chcą należycie wywiązać się ze swych statutowych obowiązków, będą musiały włożyć więcej energii i serca w kształtowanie oczekiwanych postaw swoich kibiców. Taktyka obojętności i filozofia „nie chodzenia na wojnę z widzami”, może doprowadzić do przejęcia inicjatywy przez struktury państwa, które już ustami ministra spraw wewnętrznych dało jasny sygnał, że tym razem determinacji mu nie braknie. Bartłomiej Sienkiewicz przypominając oczywistość o monopolu państwa na przemoc, nie rzucał słów na wiatr! Zatem pochopnie postąpili kibice Wisły i Cracovii zostając w domu wieczorem 9 września w domowych pieleszach… To im w pierwszym rzędzie powinno zależeć na wzmocnieniu przesłania Marszu Milczenia, w którym jest mowa, że polska piłka znajdzie dość sił, aby we własnym zakresie opanować uderzające w nią patologie i nie musi być wyręczana przez policję, prokuraturę i sądy doraźne!


Ryszard Niemiec


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty