Maja Włoszczowska zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w kolarstwie górskim w Champery. Polka goniła rywalki, bo na drugim okrążeniu złapała gumę. Dojechała do srebra.
Gdy Włoszczowską dopadł pech była w czołówce stawki, spadła jednak na 4. miejsce, ale po ekspresowej zmianie koła odrabiała straty i minęła dwie inne wielkie zawodniczki Irinę Kalentiewą i Evę Lechner. Kanadyjki Catherine Pendrel (1:46.14) już nie dopadła, ale i tak po wyścigu była zadowolona. Przyjechała na metę z czasem 1:46.42, Lechner zdobyła brąz (1:47.50).
Włoszczowskiej medal musi smakować wyśmienicie, bo po rozstaniu z trenerem Andrzejem Piątkiem pojawiały się komentarze, że bez niego może już nie sięgać po takie sukcesy jak wcześniej. Pierwszy tak ważny test z nowym trenerem zdała, następnym będą igrzyska w Londynie.
W wyścigu nie wystartowała Anna Szafraniec. Pochodząca z Głogoczowa pod Myślenicami zawodniczka w czwartek na treningu złamała obojczyk.
st