140 samochodów, 170 motocykli, 30 quadów i 67 ciężarówek, w sumie 407 pojazdów wystartowało dziś na trasę XXXIII Rajdu Dakar, rozgrywanego po raz trzeci na bezdrożach Argentyny i Chile.
Start do pierwszej części I etapu obserwowało dziś w Buenos Aires milion widzów! Zawodnicy mają do przejechania 377 km, bez pomiaru czasu. Jutro, podczas drugiej części I etapu z Victorii do Cordoby, liczącej 758 km, zaplanowano 192-kilometrowy odcinek specjalny.
Jako pierwszy wystartował Sonik
Jako pierwszy spośród Polaków na rampę startową wjechał Rafał Sonik jadący quadem, a zaraz po nim pozostali zawodnicy ORLEN Team: motocykliści Marek Dąbrowski i Jacek Czachor oraz samochodowy zespół Krzysztof Hołowczyc i Jean Marc-Fortin.
Ceremonia startu odbyła się w ponad 35-stopniowym upale, w najbardziej centralnie położonym punkcie Buenos Aires na ulicy Avenue of 9th July. Ta lokalizacja nawiązuje do tradycji, gdyż pierwsze rajdy startowały z Paryża z Place de la Concorde. Rajdowa karawana przyciągnęła tysiące kibiców, którzy gromadzili się wzdłuż drogi prowadzającej do startu. Wszyscy wiwatowali i zagrzewali rajdowców do walki.
Zawodnicy ORLEN Team na linię startu wjeżdżali uśmiechnięci, pozdrawiali kibiców i rozdawali autografy. Zapytani o strategię na zbliżający się rajd odpowiedzieli:
Jacek Czachor:
- Dwa lata temu po pierwszym odcinku specjalnym zajmowałem drugie miejsce. W tym roku nie będę za wszelką cenę starał się poprawić tego wyniku. Przed nami długa dojazdówka, a później ruszamy do ścigania. Oczywiście chciałbym walczyć o zwycięstwo w rajdzie, zdaję sobie jednak sprawę z bardzo mocnej obsady w stawce motocyklowej. Jest co najmniej 30 zawodników, których celem jest podium. Na pewno nawiążę z nimi walkę.
Marek Dąbrowski:
- Nie można atakować od razu na początku. W szczególności, że pierwsze odcinki zostaną rozegrane prawdopodobnie w deszczu po górskich szlakach. Rajd jest długi i czeka nas jeszcze cały przekrój różnych nawierzchni. Trzeba będzie trzymać umiarkowane, ale równe tempo, a to przełoży się na dobry wynik.
Rafał Sonik:
- To niesamowite uczucie być znowu w Buenos Aires na starcie Dakaru. Kocham Amerykę Południową i tutejszą atmosferę. Chciałbym jeszcze tylko wygrać tu rajd. Moja strategia jest długodystansowa. Nie chcę popełnić błędów z zeszłego roku, kiedy bardzo walczyłem o jak najlepsze miejsce na poszczególnych etapach. Takie podejście jest zbyt ryzykowne, zarówno dla sprzętu, jak i zawodnika. Będę więc jechał swoim tempem nie zważając na etapowe wyniki. Wiem, że to może jest trochę mniej spektakularne, ale najważniejsze jest, by być na mecie każdego odcinka. W tym roku mój quad będzie jechał z VERVĄ, a to na pewno zaprocentuje w finalnym wyniku.
Krzysztof Hołowczyc:
- Trzeba mieć świadomość umiejętności swoich przeciwników. Dołączyłem do fantastycznej grupy bardzo szybkich zawodników. Chciałbym w tej grupie zająć odpowiednie miejsce. Trudno powiedzieć na tym etapie, gdzie ono będzie. Mogę jednak obiecać moim kibicom, że będę cisnął gaz ile się da i cały czas się rozpędzał.
st, www.orlenteam.pl