Jakby to było pięknie, gdyby prawda o polskich siatkarkach zawierała się w trzecim secie meczu biało-czerwonych z mistrzyniami olimpijskimi z Pekinu - Brazylijkami. Polki wygrały go w Makau 25-13! Gdyby jednak prawdą miała być ta z drugiego seta, przegranego przez podopieczne Jerzego Matlaka 9-25, lepiej zrezygnować z wyciągania z obu tych wyników jakichkolwiek wniosków. Polki przegrały drugi mecz turnieju World Grand Prix w Makau 1-3.
Polska - Brazylia 1-3 (22-25, 9-25, 25-13, 15-25)
Polska: Bełcik (2), Pykosz (3), Bednarek (11), Barańska (5), Jagieło (9), Kaczor(12), Zenik (libero) oraz Woźniakowska (7), Sadurek (4), Maj i Gajgał (6).
Brazylia: Claudino (8), Lins (4), Menezes (7), Steinbrecher (15), Pereira (8), Castro (18), de Oliveira (libero) oraz Takagui, Gattaz (2), Gonzaga(6), Silva.
Matlak znów postawił na Izabelę Bełcik jako pierwszą rozgrywającą, w szóstce wyszła też środkowa Muszynianki Dorota Pykosz. Brazylijki zgodnie z planem rozpoczęły pierwszego seta od wysokiego prowadzenia, konsekwentna gra Polek, zwłaszcza w zagrywce, pozwoliła im jednak zniwelować stratę z kilku do jednego punktu na drugiej przerwie technicznej. Także w końcówce seta Brazylia prowadziła tylko 23-22, ale Polki nie powiększyły już tego dorobku. O drugiej partii przyjemniej będzie zapomnieć. Biało-czerwone całkiem rozkojarzył incydent z początku seta. Przy stanie 5-2 dla Brazylii sędziowie odkryli, że Polki zaczęły w innym składzie niż ten zgłoszony przez trenerów przed setem. Odebrali im dwa „oczka” i choć z 0-6 udało się zbliżyć na 5-7, i tak zaraz wszystko runęło. 9 zdobytych w tym secie punktów to zatrważający dorobek.
Za to w kolejnym nie popisały się Brazylijki. Chyba liczyły na równie szybką wygraną bez wysiłku, a tymczasem po zagrywkach Mileny Sadurek, która tym razem wyszła w szóstce, przegrywały 0-4, a potem jeszcze wyżej. W zaskakująco ekspresowym tempie rosła przewaga Polek aż do stanu 16-4. Nawet mistrzynie olimpijskie nie dały rady się z takich tarapatów wykaraskać, przegrały seta 13-25. I na tym się polskie harce skończyły. W czwartej partii w miarę równa gra trwała do połowy, ale cały czas to Brazylijki kontrolowały sytuację.
- Cieszymy się, że wygraliśmy jednego seta, na wygranie meczu z Brazylią jeszcze nie jesteśmy gotowi – przyznawał trener Matlak. Za to Jose Roberto Guimaraes, trener Brazylii, rozpływał się nad Polską: - To jest dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Polska drużyna ma potencjał i duże międzynarodowe doświadczenie. Jest poważana na świecie i ma bardzo dobre zawodniczki.
MAS