Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Siatkówka
Złota rybka nie pomoże, Matlakowi dajmy spokój2009-08-05 12:13:00 MAS

Zdrowia, czasu i spokoju – takie byłyby trzy życzenia do złotej rybki trenera reprezentacji Polski siatkarek Jerzego Matlaka, gdyby szczęśliwie spotkał ją jeszcze przed wrześniowymi mistrzostwami Europy. Na podobny cud liczyć nie może, więc dwóch pierwszych darów nie dostanie. Największe gwiazdy polskiej siatkówki nie ozdrowieją, czas nie stanie w miejscu. A spokój? Matlak musi o niego zadbać sam, bo na taryfę ulgową ze strony wszelkiej maści znawców siatkówki nie może liczyć. Pokazał to pierwszy z tegorocznego cyklu turniejów World Grand Prix z udziałem Polek. W Kielcach po raz pierwszy w historii wygrały w tej imprezie przed własną publicznością, ale to dramatyczna reakcja Doroty Świeniewicz na krytykę siatkarskiego światka stała się głośniejszym wydarzeniem. Wyprawa do Azji na kolejne dwa turnieje cyklu GP, daleka i ze szkoleniowego punktu widzenia nie całkiem w porę, może się więc okazać wybawieniem od polskiego piekiełka.


- Nie czytać prasy, nie zaglądać do Internetu, wyłączyć się z tego wszystkiego – tak Dorota Świeniewicz chciała sobie radzić sobie z rosnącą przed ME presją, gdy ją o to pytaliśmy w sobotę w Kielcach po przegranym 0-3 meczu GP z Holandią. Musiała jednak złamać postanowienie, skoro w niedzielę po zwycięskim meczu z Japonkami (w którym już nie zagrała),  ogłosiła, że kończy karierę. - Nie mam i nigdy nie miałam pretensji do fachowej i bezstronnej krytyki, ale nachalne i maniakalne atakowanie mnie musiało w końcu przynieść skutek. Zapewniam, że fizycznie nic mi nie dolega, lecz moja psychika nie jest w wystarczającym stopniu odporna na stres – tłumaczyła z płaczem.


Ani Matlak, ani koleżanki z drużyny, ani były trener kadry Andrzej Niemczyk nie odwiedli jej od tej decyzji. Jeśli nie zmieni zdania po powrocie kadry z Azji , Matlakowi przybędzie jeszcze jedna dziura do załatania w polskim składzie i to na newralgicznej pozycji przyjmującej, a przecież nawet w słabszej niż u szczytu formie Świeniewicz mogła drużynie pomóc. W meczach o dużą stawkę trzeba czasem wejść na zmianę i choćby raz dobrze przyjąć zagrywkę albo obić blok rywalek (w czym Świeniewicz wciąż jest znakomita), podpowiedzieć innym jak się ustawić do odbioru serwisu. - Jeszcze jakoś rozumiałbym te ataki na Dorotę, gdyby rzeczywiście zabierała miejsce w kadrze młodszej, utalentowanej przyjmującej, ale tak nie jest. Grupa siatkarek, które stać na grę na reprezentacyjnym poziomie, jest w Polsce bardzo szczupła. Taka zawodniczka jak Dorota, z jej doświadczeniem i osiągnięciami, przydałaby się tej drużynie, mogła być jej przywódcą – żałuje Jerzy Matlak. - Za dwa, trzy tygodnie doszłaby do wyższej formy. Widziałem jednak co się z nią dzieje. Fizycznie czuła się dobrze, ale psychicznie nie dawała sobie rady. Jeden czy dwa nieudane odbiory zagrywki i sztywniała na parkiecie, zaczynały się myśli, że gra coraz gorzej. Do tego docierały do niej złe komentarze, które bardzo przeżywała. Już nawet nie chcę wyliczać która to już strata kadrowa tej drużyny, bo zaraz będzie gadanie, że się asekuruję na wypadek niepowodzenia w mistrzostwach Europy. Fakty są jednak  takie, że z nieobecnych można by ułożyć nie tylko świetną szóstkę, ale nawet dwunastkę. Ja się nie poddaję. Będziemy pracować, każdy dzień, tydzień działa na korzyść tego zespołu. Tylko ludzie, zwłaszcza ci, którzy twierdzicie, że kibicujecie siatkówce, dajcie nam trochę spokoju! Presja, ciągła krytyka, nawet i słuszna, nie pomaga – apelował w Kielcach szkoleniowiec.
W porównaniu do ostatniej dużej imprezy, igrzysk olimpijskich w Pekinie, nie ma w reprezentacji Małgorzaty Glinki, Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty, Marii Liktoras, Anny Podolec,  Katarzyny Skorupy i Mileny Rosner. W zespole Matlaka nie grały też dotąd leczące się z rozmaitych urazów Joanna Mirek, Natalia Bamber, Eleonora Dziękiewicz czy Kamila Frątczak. Wszystkie to wyróżniające się postaci ekstraklasy siatkarek, które znalazłyby na pewno miejsce w reprezentacji. Chyba tylko Dziękiewicz i Bamber mogą zdążyć do niej wrócić przed wrześniem. Gdy Matlak zaczynał pracę selekcjonera wiedział, że na Glinkę nie może liczyć. Na kolejne straty musiał się nauczyć reagować, a przecież solidnie ograniczają mu pole manewru. Chuchać i dmuchać musi szczególnie na jedyną atakującą Joannę Kaczor, tym bardziej, że na razie – choć i sam wcześniej na to wpadł - nie może skorzystać z podpowiedzi ekspertów i przesuwać dziewczyn na ich pozycjach. – Andrzej Niemczyk kiedyś odwiedził nas na treningu i zdziwił widokiem Agnieszki Bednarek na prawym skrzydle. Pewnie, że mógłbym ją tam przesunąć, ale co wtedy będzie ze środkiem? Tych, którzy doradzają mi postawić w ataku na Berenikę Okuniewską odsyłam do historii minionego sezonu, prawie przez cały stała w kwadracie dla rezerwowych. Kiedyś będzie, ale na razie nie jest jeszcze gotowa do gry na najwyższym poziomie. Z tego co mam, muszę jak najszybciej stworzyć zespół. Na razie pracujemy dopiero dwa miesiące, takie Holenderki są w tym samym składzie kilka lat. Dajcie nam kredyt zaufania, żebyśmy mogli pracować w spokoju – apeluje Matlak.

W poniedziałek Polki odleciały do Makau, gdzie w drugim turnieju WGP zmierzą się w ten weekend (14-16 sierpnia) z Chinami, Brazylią i Tajlandią. W kolejnym tygodniu w Hongkongu zagrają z Chinami, Holandią i Dominikaną. – Lepiej, żeby nie otwierały laptopów – poradziłby im zapewne Andrzej Niemczyk, który to samo doradza Dorocie Świeniewicz. Szkoleniowiec, Z którym świętowała największe reprezentacyjne sukcesy, mocno przeżył jej decyzję. – Takiej zawodniczce jak Dorota należy się lepsze pożegnanie z reprezentacją. To jest człowiek, który  zasłużył się dla tego kraju, a teraz jego obywatele niszczą tę ikonę – nie może się nadziwić Niemczyk.  
Matlak nie oczekuje cudów, ale chociaż sprawiedliwości. - Po tym jak awansowaliśmy do mistrzostw świata nie było radości, tylko wytykanie, że w kiepskim stylu. A to był pierwszy sukces tej drużyny, trzeba było jej chociaż pogratulować. Może w Azji dziewczyny wrócą do normalności, muszą przestać się wszystkim przejmować, tylko znów grać z uśmiechem na ustach – chciałby szkoleniowiec.


MAS
polskajaponia.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty