Siatkarze Skry Bełchatów pokonali 3-0 Al-Arabi w swoim pierwszym meczu Klubowych Mistrzostw Świata, które rozpoczęły się w katarskiej Dausze.
W turnieju, po raz pierwszy w oficjalnych rozgrywkach pod egidą FIVB, obowiązuje tzw. "złota formuła", czyli możliwość ataku tylko z drugiej linii po przyjęciu zagrywki. Atak z pierwszej linii jest możliwy dopiero po wyprowadzeniu kontrataku.
Bełchatowianie męczyli się okrutnie w I secie z bardzo przeciętnym zespołem z Kataru. Gospodarze prowadzili od samego początku - 2-0, 8-4, 12-8, 13-11 - bardziej po błędach naszej drużyny niż swoich udanych zagraniach. Skra po raz pierwszy objęła prowadzenie 17-16, później dwa razy je straciła (19-20, 20-21), ale w końcówce nie dała rywalom szans, zdobywając trzy punkty blokiem.
II set to był już popis Skry. Przewaga rosła, rosła, by osiągnąć aż 14 punktów. Było 3-0, 8-2, 12-3, 15-5, 19-8, 22-9, 25-11!!! Największy wkład w tak wysoką wygraną wnieśli Kurek, Bąkiewicz, Pliński, a na finiszu Wlazły.
W III partii znów zaczęło się świetnie, od prowadzenia 3-0, ale później - nieoczekiwanie - inicjatywę wzięli w swoje ręce Arabowie, którzy po trzech akcjach Mohameda Jumaha prowadzili 6-4. Przy niekorzystnym stanie 6-8 bełchatowian poderwał do boju Bąkiewicz, a po ataku Kurka Skra prowadziła 10-9. Po dwóch błędach w ataku zrobiło się 11-12. Równorzędna gra skończyła się przy remisie 15-15. Od tego momentu mistrzowie Polski zdobyli sześć punktów z rzędu (Kurek 2, Antiga 2, Możdżonek i Falasca) i wkrótce - po 68 minutach - było po meczu.
- To był dla trudny mecz ze względu na Złotą Formułę, której nie trenowaliśmy za wiele, nigdy też nie graliśmy meczu z zastosowaniem tej zasady. Udało nam się jednak do niej przystosować, trochę improwizowaliśmy, a mimo to pokazaliśmy dobrą siatkówkę - powiedział Mariusz Wlazły, kapitan Skry.
Skra Bełchatów (Polska) - Al-Arabi Dauha (Katar) 3-0 (25-22, 25-11, 25-20)
SKRA: Daniel Pliński (4), Bartosz Kurek (17), Miguel Angel Falasca (3), Stephane Antiga (11), Marcin Możdżonek (8), Michał Bąkiewicz (5), Piotr Gacek (libero) oraz Mariusz Wlazły, Radosław Wnuk.
AL-ARABI: Abdalla Ahmed (2), Mohamed Jumah (7), Ali Baerami (5), Mohamed Fadhel (4), Ahmed Abdelhay (13), Ismail Al-Shib (1), Abdulla Abduljabar (libero) oraz Said Al-Jumani (1), Samir Alsalami, Said Al-Hitmi, Mohammed Abdulla.
Paykan Teheran (Iran) - Cimed Florianopolis Esporte Clube (Brazylia) 3-1 (15-25, 28-26, 25-21, 25-22)
PAYKAN: Shaban (4), Hosseini (1), Mousavi Eraghi (9), Bakhsheshi (10), Kamalvand (8), Mohammad Kazem (25), Shirkavand (libero) oraz Hassanpour, Davoodi (1), Vadi.
CIMED: Rezende (2), Fazio (18), Russomanoo dos Santos (13), Alves (17), Carbonera (7), Saatkamp (5), Da Silva Pedreira Junior (libero) oraz Fagundes Walter, Hage, Teixeira dos Santos (5).
Niespodzianka! Ojcami zwycięstwa byli magicznie rozgrywający Amir Hosseini i skutecznie atakujący Mohammad Kazem.
Po I secie nic nie zapowiadało, że faworyzowani Brazylijczycy zostaną pokonani. W drugiej partii Irańczycy gros punktów zdobyli atakami ze skrzydeł. W trzeciej Cimed przegrał blokiem, ale przede wszystkim różnicę robiła gra Hosseiniego. W IV secie Paykan frustrował Brazylijczyków blokiem, powstrzymując ataki Alvesa i Fazio. Irańczycy prowadzili 16-13, ale pod koniec seta był remis 22-22. Kolejne trzy punkty, zarazem ostatnie, zdobył zespół z Teheranu...
- Siła mojego teamu polega na tym, że umie... słuchać - powiedział Alireza Moameri, trener Paykanu. - Pierwszego seta przegraliśmy przez zagrywkę. Poprosiłem wtedy zawodników, by serwowali w sposób prosty i łatwy, rezultaty od razu były widoczne. Przez dwa miesiące trenowaliśmy nową Złotą Formułę i dobrze wypadliśmy w naszym pierwszym meczu z mocnym rywalem. Wyjątkowo dobrze grał nasz libero, kluczowym zawodnikiem był także atakujący Mohammad Kazem.
- Nasi zawodnicy stracili głowę, popełniali błędy. Rywale lepiej przystosowali się do Złotej Formuły - stwierdził Marcos Pacheco, trener Cimedu.
Grupa A
Trentino BetClic (Włochy) - Zamalek SC (Egipt) 3-1 (25-18, 25-21, 23-25, 25-20)
TRENTINO: Kazijski (11), Birarelli (3), Juantorena Portuondo (22), Vieira de Oliveira (2), Vissotto Neves (25), Corsini (1), Bari (libero) oraz Sala, Sokołow (4).
ZAMALEK: Youssef (3), Abouelhassan (5), Gabal (13), Badawy (27), Elshikh (5), Seifelnasr, Abdelaal (libero) oraz Selim, Afifi (11), Haikal.
Osmany Juantorena i Leandro Vissotto poprowadzili Trentino do wygranej. Vissotto był najlepiej punktującym w drużynie włoskiej (25 pkt), natomiast Juantorena wszedł na zagrywkę w IV secie, gdy jego team przegrywał 11-18. Dzięki jego ostrym jak brzytwa zagrywkom włoski zespół zdobył od tego momentu 11 punktów z rzędu!!! W ekipie egipskiej duże wrażenie robiła gra atakującego ze skrzydła Mohameda Badawy'ego (27 pkt) i rozgrywającego Ashrafa Aboulhassana.
- Jesteśmy faworytem turnieju, ale niczego nie można być pewnym, bo zbyt wiele zależy od Złotej Formuły - powiedział Radostin Stojczew, trener Trentino.
Na ławce rezerwowych włoskiego zespołu znajdował się Łukasz Żygadło, ale dzisiaj nie grał.
Zenit Kazań (Rosja) - Plataneros de Corozal (Portoryko) 3-0 (25-20, 25-14, 25-16)
ZENIT: Ball (2), Apalikow (7), Pantelejmonienko (15), Tietiuchin (12), Stanley (9), Abrosimow (8), Werbow (libero) oraz Bogomołow (1), Czeremisin (2), Kulikowski, Babiczew.
PLATANEROS: Escalante (2), Menendez (1), V. Rivera (6), McKinney (16), Morales (1), Octave (8), Rosario (libero) oraz J. Rivera, Cruz (1), Gil.
Zenit wygrał mecz przede wszystkim zagrywką i blokiem, w którym główne role odgrywali Nikołaj Apalikow i Aleksander Bogomołow. W ataku z kolei najskuteczniejsi byli Siergiej Tietiuchin i Amerykanin Clayton Stanley. Mecz trwał zaledwie 66 minut.
W środę: Zamalek - Corozal, Trentino - Zenit
W czwartek: Zenit - Zamalek, Corozal - Trentino
| 1. |
Zenit |
1 |
2 |
3-0 |
75:50 |
| 2. |
Trentino |
1 |
2 |
3-1 |
98:84 |
| 3. |
Zamalek |
1 |
1 |
1-3 |
84:98 |
| 4. |
Corozal |
1 |
1 |
0-3 |
50:75 |
Grupa B
Skra Bełchatów - Al-Arabi Dauha 3-0 (25-22, 25-11, 25-20)
Paykan Teheran - Cimed Esporte Clube 3-1 (15-25, 28-26, 25-21, 25-22)
| 1. |
Skra |
1 |
2 |
3-0 |
75:53 |
| 2. |
Paykan |
1 |
2 |
3-1 |
93:94 |
| 3. |
Cimed |
1 |
1 |
1-3 |
94:93 |
| 4. |
Al-Arabi |
1 |
1 |
0-3 |
53:75 |
Środa:
Al-Arabi Dauha - Cimed Esporte Clube
Skra Bełchatów Paykan Teheran (18.00 czasu polskiego)
Czwartek:
Paykan Teheran - Al-Arabi Dauha
Cimed Esporte Clube - Skra Bełchatów (18.00 czasu polskiego)
Dwie czołowe drużyny z każdej grupy awansują do półfinału. Półfinały odbędą się w sobotę 7 listopada, mecz o 3. miejsce i finał - w niedzielę 8 listopada.
Nagrody finansowe (łącznie 750 tys. dolarów):
1. miejsce - 250 tys.
2. miejsce - 170 tys.
3. miejsce - 120 tys.
4. miejsce - 90 tys.
5-8 miejsce - 30 tys.
Turniej wrócił do kalendarza FIVB po 17 latach. Triumfatorami czterech poprzednich edycji były kluby włoskie: Maxicono Parma (1989), Mediolanum (1990, 1992) i Il Messaggero Ravenna (1991).
Aktualizacja: 03-11-2009 20:10, 22:03
RK