Zwycięstwem 3-2 (22-25, 25-23, 25-14, 13-25, 15-11) nad Dominikaną polskie siatkarki pożegnały się z tegorocznym cyklem World Grand Prix. Do finału imprezy nie awansowały, teraz mogą skupić się na przygotowaniach do mistrzostw Europy.
Polska: Sadurek (2), Woźniakowska (6), Pykosz (9), Gajgał (16), Barańska (10), Kaczor (20), Maj (libero) oraz Bełcik (7), Kaczorowska(2), Jagieło (5), Dziękiewicz.
Dominikana: Marte (4), Vargas (14), Eve (13), Cabral (10), Mambru (11), De La Cruz (16), Castillo (libero) oraz Burgos (4), Caso, Echenique (1)
- Grałyśmy źle w pierwszym i czwartym secie, nie na naszym normalnym poziomie. Ale wróciliśmy do niego w piątym secie i wygrałyśmy – podsumowywała spotkanie Aleksandra Jagieło.
Ani się Polki spostrzegły, a przegrywały w pierwszej partii aż 8 punktami (9-17), mimo pościgu za rywalkami w końcówce nie odrobiły strat. Kiedy w drugiej partii prowadziły 18-12 wydawało się wygrają bez zagrożeń. Tymczasem przy zagrywce Altagraci Mambru straciły aż 7 punktów z rzędu. Niemoc przełamała blokiem Katarzyna Gajgał, set został uratowany. Po tym jak biało-czerwone rozbiły rywalki w trzeciej partii, wydawało się, że mogą skończyć mecz w czterech. Tymczasem dokładnie na odwrót ułożył się czwarty set, Dominikanki rozbiły w nim Polki. Nierówna gra z obu stron trwała także w tie-breaku, w końcówce seria dobrych zagrywek Jagieło pomogła odnieść zwycięstwo 15-11.
- Na naszą grę miało wpływ zmęczenie całym turniejem, z tego powodu popełniliśmy kilka niewymuszonych błędów – podsumowywał trener Jerzy Matlak.
Szkoleniowiec na pewno wraca z Azji z ulgą, będzie teraz miał czas na spokojniejszą nieco pracę. Cztery zwycięstwa w GP to wynik może nie wymarzony, ale przyzwoity, to co martwi najbardziej to zdecydowane porażki z Holandią, naszym grupowym rywalem w ME i falująca dyspozycja biało-czerwonych nawet w trakcie jednego seta – potrafią zagrać na fenomenalnym poziomie, by za chwilę popełniać proste błedy. Materiał do analiz jest bogaty, na zgrupowaniu w Szczyrku będzie można wnioski wprowadzać w życie.
MAS